U-ZUS opieszałego

Z jed­nej strony Zakład Ubez­pie­czeń Spo­łecz­nych powo­łano do życia, aby chro­nił zdro­wie i mają­tek oby­wa­teli, z dru­giej pozwala mu się w maje­sta­cie prawa od takiej ochrony odstę­po­wać pod byle jakim pretekstem.


Kilka mie­sięcy temu obło­że­nie zacho­ro­wa­łem. Moja pani dok­tor od pierw­szego kon­taktu wysta­wiła mi zwol­nie­nie od pracy, na dwa tygo­dnie. Byłem naprawdę w złym sta­nie. Przy czym naj­gor­sze było oto, że nie mogłem cho­dzić. Ktoś, kto prze­szedł bore­liozę wie, co mam na myśli. Moi naj­bliżsi prze­by­wali aku­rat poza War­szawą, jed­nego z przy­ja­ciół zło­żyła cho­roba oskrzeli, dru­giego dole­gli­wo­ści nerek, sąsia­dów dobrze nie znam, nie mia­łem więc moż­li­wo­ści szyb­kiego dostar­cze­nia zaświad­cze­nia do oddziału ZUS. Zwlo­kłem się z łoża dopiero po 7 dniach a wtedy oka­zało się, że zostanę uka­rany za nie­ter­mi­nowe zło­że­nie zaświad­cze­nia lekar­skiego. Kara wynosi 25 pro­cent zasiłku cho­ro­bo­wego. Jest na to spe­cjalny prze­pis.
Napi­sa­łem do ZUS wyja­śnie­nie, że byłem chory (czego dowo­dem jest nie­for­tunne zaświad­cze­nie) i nie mogłem cho­dzić, że nie byłem w sta­nie się do ZUS dodzwo­nić, ani wysłać mejla, sło­wem, że opóź­nie­nie nie było skut­kiem mojego nie­dbal­stwa, lecz nie­sprzy­ja­ją­cego zbiegu oko­licz­no­ści. Nie wspo­mi­na­łem o absur­dal­no­ści kary za dwu­dniowe opóź­nie­nie dostar­cze­nia dowodu szkody, uznaw­szy, że ubez­pie­czy­ciel sytu­ację zro­zu­mie i wypłaci mi tyle, ile się należy. Płacę pełną składkę w ter­mi­nie i to jest wystar­cza­jącą pod­stawą wypłaty odszko­do­wa­nia. Nic innego.
Tym­cza­sem dwa tygo­dnie póź­niej ZUS odpi­sał, że swoją decy­zję pod­trzy­muje, gdyż na zaświad­cze­niu lekar­skim była adno­ta­cja „chory może cho­dzić” (co dla ZUS jest jed­no­znaczne, że chory MUSI cho­dzić – przyp. JMF) i dla­tego oni karę pod­trzy­mują, chyba że „zwol­nie­nie nie zostało zło­żone w ter­mi­nie z przy­czyn (ode mnie) nie­za­leż­nych”, a wtedy roz­pa­trzą odwo­ła­nie ponownie.

Zapo­mnijmy o związku przy­czy­nowo – skut­ko­wym w oma­wia­nej spra­wie, sku­pia­jąc się na pra­wie naka­zu­ją­cym ubez­pie­czo­nemu przed­sta­wie­nie dowodu szkody w ciągu zale­d­wie 5 dni. Jest to o tyle istotne, że w rela­cji ZUS – oby­wa­tel, czyli ubez­pie­czony, nie ist­nieje syme­tria praw i obo­wiąz­ków. Zakład Ubez­pie­czeń od ponad pół roku nie zre­ali­zo­wał zwrotu omył­kowo nali­czo­nej mi składki i jakoś na to kary nie ma. Zresztą opóź­nie­nia wypłat świad­czeń są nagminne i ZUS z tego tytułu nie ponosi żad­nej odpo­wie­dzial­no­ści. Prawo, które mnie pona­gla, w przy­padku Zakładu Ubez­pie­czeń Spo­łecz­nych (n.b. ZUS to nie żaden zakład ubez­pie­cze­niowy, o czym napi­szę przy innej oka­zji) nie jest w ogóle rygo­ry­styczne. Gdyby jaka­kol­wiek inna firma ubez­pie­cze­niowa wyma­gała od swo­ich klien­tów zgło­sze­nia szkody w ciągu 5 dni i ści­śle tego ter­minu prze­strze­gała, to nie tylko rzecz­nik kon­su­men­tów (UOKiK) wystą­piłby w tej spra­wie z wnio­skiem o zmianę prawa, ale pew­nie wymie­rzył jej karę, nie mówiąc o tym, że z usług takiej firmy klien­tela by szybko zre­zy­gno­wała, prze­cho­dząc do kon­ku­ren­cji. ZUS kon­ku­ren­cji nie ma. Jest mono­po­li­stą.
Zasta­na­wia­jący jest też sam sens ist­nie­nia prawa, prze­kre­śla­ją­cego rosz­cze­nie (lub jego część) za to, że ofiara nie zgło­siła szkody wystar­cza­jąco szybko. Dla nikogo nie ma wąt­pli­wo­ści, że służy ono wyłącz­nie do „obcię­cia” odszko­do­wa­nia. Jest to więc zapis per­fidny, wyko­rzy­stu­jący prze­słankę for­malną do zanie­cha­nia odpo­wie­dzial­no­ści. Nie prze­sa­dzę jeśli powiem, że jest to prawo słu­żące omi­ja­niu pra­wo­rząd­no­ści. Rów­nie dobrze można by uchwa­lić prawo naka­zu­jące opła­ca­nie skła­dek we wtorki w godzi­nach 15.43 – 16.17, pod groźbą utraty prawa do rosz­czeń. Albo, prawo naka­zu­jące ofie­rze wypadku dro­go­wego doko­na­nie remontu uszko­dzo­nego pojazdu w ciągu 72 godzin.
Nie ma żad­nej racji naka­zu­ją­cej dostar­cze­nie dowodu szkody w tak szyb­kim tem­pie. Ubez­pie­czy­ciel nie ponosi z powodu opie­sza­ło­ści ubez­pie­czo­nych (czyli jego klien­teli) żad­nej straty. Nie dość, że kon­se­kwen­cje ewen­tu­al­nej zwłoki ponosi ofiara, czyli ubez­pie­czony, któ­remu ZUS wypłaci odszko­do­wa­nie odpo­wied­nio póź­niej, to na doda­tek im póź­niej ZUS wypłaci odszko­do­wa­nie, tym dla niego lepiej. Zatrzy­muje swoje pie­nią­dze na dłu­żej. Nie trzeba bowiem być praw­ni­kiem, aby zro­zu­mieć, że prawo dozwa­la­jące uka­ra­nie ofiary za dwu­dniową zwłokę jest bez­praw­nym pre­tek­stem słu­żą­cym rato­wa­niu dziu­ra­wej kasy ZUS, a nie ochro­nie ubez­pie­czo­nego. Te moje 25 pro­cent odwle­cze krach ZUS-u o pół minuty, jeśli jed­nak takich „opie­sza­łych” ubez­pie­czo­nych jest wię­cej, to może się z tego zro­bić mie­siąc, czy nawet rok. Pro­blem w tym, że taka stra­te­gia ZUS-u nie ura­tuje. Odwle­ka­nie kry­zysu, posłu­gi­wa­nie się ochroną ze strony pokręt­nego prawa jest nie tylko dowo­dem złego trak­to­wa­nia klienta, lecz co gor­sza, utrud­nia zro­zu­mie­nie przy­czyn trud­no­ści, przed jakimi ZUS stoi. Nie zna­jąc przy­czyn cho­roby, nie spo­sób o sku­teczne jej wyle­cze­nie.
Tym­cza­sem cho­ro­bie na jaką cierpi ZUS na imię: mono­pol. Został nadany fir­mie przez pań­stwo w celu ochrony jej przed upa­dło­ścią. Zapo­mniano jed­nak, że nic tak upa­dło­ści firmy nie przy­spie­sza, jak brak tro­ski o kon­su­menta i jego pie­nią­dze. Nawet jeśli prawo ją z takiej tro­ski (for­mal­nie) zwalnia.

Jan M. Fijor
„różne” 2007-05-16

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 3

  1. Witek pisze:

    Szkoda,że tego typu doświad­cze­nia, paskudne w kon­tak­tach z apa­ra­tem przy­musu pań­stwo­wego nie doty­kają aktu­al­nie spra­wu­ją­cych władzę.Prawo jest inne dla wła­dzy , a dla Wać­pana i pozo­sta­łych nie­wol­ni­ków nieprzychylne.Jednak kiedy per­sony być wła­dzą prze­stają koń­czą się przy­wi­leje , a zaczy­nają rozliczenia.Dziwne ‚że w trak­cie nie chcą tego dostrzegać.A ZUS zli­kwi­do­wać razem z obo­wiąz­kiem ubezpieczenia.

  2. Katarzyna pisze:

    Po zakon­czo­nej kaden­cji, kiedy kon­cza sie przy­wi­leje, nasi poli­tycy pokor­nieja — vide Mil­ler, Buzek, Kwasniewski

  3. BOSS pisze:

    To tylko wierz­cho­łek góry lodo­wej szwin­dli z ubez­pie­cze­niem cho­ro­bo­wym. Po pierw­sze prawo do zasiłku nabywa Kowal­ski — jako pra­cow­nik — po 30 dniach zatrud­nie­nia, ale — ten

    sam Kowal­ski, o ile przyj­dzie mu do głowy zało­żyć firmę — dopiero po 180 dniach.(czyli przedsiębiorca-zapewne w ramach rów­no­ści i spra­wie­dli­wo­ści społecznej-jest jakoby oby­wa­te­lem szó­tej kate­go­rii). Żeby było śmiesz­niej Kowalski-pracodawca, pomimo że płaci za ubez­pie­cze­nie cho­ro­bowe Kowalskiego-pracownika, za pierw­sze bodaj 32 dni w roku jego chorby musi mu pła­cić z wła­snej kie­szeni (dla nie­po­znanki nazwali to „wyna­gro­dze­niem za okres cho­roby pra­cow­nika”), dopiero od bodaj 33-go dnia zasi­łek cho­ro­bowy raczy pła­cić ZUS (cie­kawe kiedy lobby firm ubez­pie­cze­nio­wych zała­twi sobie w Sej­mie moż­li­wość zasto­so­wa­nia takiego manewru do swo­ich ubezpieczeń-n.p.: owszem pła­cimy odszko­do­wa­nie, ale dopiero po trze­cim poża­rze). Po dru­gie — o ile ubez­pie­cze­nia w ZUS są obo­wiąz­kowe to-tu mała niespodzianka-ubezpieczenie cho­ro­bowe wła­ści­ciela firmy jest dobro­wolne. Dzięki temu, jeżeli wła­ści­ciel firmy uchybi o jeden dzień ter­minu opła­ce­nia skła­dek, lub pomyli sie o grosz(słownie : JEDEN grosz) na nie­ko­rzyść ZUS-traci prawo do zasiłku cho­ro­bo­wego i nabywa je dopiero po upły­wie 180 dni. W ten spo­sób zasi­łek cho­ro­bowy zgrab­nie prze­pada, i-równie zgrab­nie– dotych­czas pła­cone przez wła­ści­ciela regu­lar­nie od …nastu lat składki pozo­stają w ZUS-ie(ciekawym byłoby usły­szeć w tej spra­wie zda­nie TK-ze wska­za­niem na prof.Łętowską– na temat „nie­pro­por­cjo­nal­no­ści” tej kary). Po trze­cie : wyda­wać by się mogło, że skoro wła­ści­ciel ubez­pie­cza się od jakie­goś zda­rze­nia dobro­wol­nie i indy­wi­du­al­nie, to powi­nien mieć moż­li­wość zapła­ce­nia tej składki ubez­pie­cze­nio­wej rów­nież indy­wi­du­al­nie (przy­naj­mniej tak jest w cywi­li­zo­wa­nym świe­cie). Otóż nie-składkę na dobro­wolne ubez­pie­cze­nie cho­ro­bowe właściciela-na dziś c’a 40 zł-płaci się razem z pozo­sta­łymi ubez­pie­cze­niami tzw. „spo­łecz­nymi”, czyli c’a 600,-zł(od wła­ści­ciela), a jeżeli firma zatrud­nia pracowników-wtedy swoje indy­wi­du­alne wła­ści­ciel może wpła­cić tylko razem ze skład­kami pra­cow­ni­ków i to już mogą mogą być grube tysiące. Wia­domo, że na 40,- zł wła­ści­ciela raczej stać, nato­miast na 40 tys.-niekoniecznie zawsze, tak więc tym pro­stym manew­rem „…zasi­łek cho­ro­bowy zgrab­nie przepada.…itd,itd”.
    Nie tylko Kar­ta­gina powinna być zburzona…

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts