W co wchodzić?

Nie ma w co inwe­sto­wać! – żalą się inwe­sto­rzy i eko­no­mi­ści. Świa­to­wym finan­som brak jest dziś jasnej dyrek­tywy! Rynek staje się zbyt skom­pli­ko­wany! Potwier­dzają zarówno drobni ciu­ła­cze, jak i spe­cja­li­ści od odkry­wa­nia oka­zji — Geo­rge Soros, Peter Lynch, czy Carl Icahn. Od ponad pół wieku robie­nie pie­nię­dzy nie było takie trudne i zdra­dliwe, przy­znają ana­li­tycy Grey­lock, zna­nej firmy spe­cja­li­zu­ją­cej się w ven­ture capi­tal. I cho­ciaż jeden z naj­słyn­niej­szych fun­du­szy inwe­sty­cyj­nych świata, zarzą­dzany przez samego War­rena Buf­fetta, Berk­shire Hatha­way zaro­bił w ciągu ostat­niego roku ponad 54 proc., jego wielki twórca i zara­zem mena­dżer przy­znał ostat­nio, że ma coraz wię­cej kło­po­tów z wybo­rem odpo­wied­niego wehi­kułu inwe­sty­cyj­nego.

Bez pie­nię­dzy

Buf­fett nawią­zy­wał naj­praw­do­po­dob­niej do swego nie­for­tun­nego pocią­gnię­cia, jakim była wymiana ok. 5 mld dol. na euro, któ­rej doko­nał w poło­wie 2005 roku. Podob­nej zamiany doko­nali, Bill Gates i Geo­rge Soros. Tym­cza­sem od tam­tego momentu, dolar, o dziwo, poszy­bo­wał i kilka pro­cent w górę. Jak na razie, naj­bo­gatsi ludzie na Ziemi stra­cili na tym po kil­ka­set mln dol. Dla nich jest to strata sto­sun­kowo nie­wielka, jed­nakże dla Buf­fetta i Sorosa to plama na pre­stiżu gieł­do­wego guru. Co prawda, dolar nadal traci swą siłę nabyw­czą, jed­nakże euro też nie speł­nia nadziei. Liczono na euro­iza­cję rynku ropy naf­to­wej, do czego od lat nawo­łują Rosja­nie, Fran­cuzi, a ostat­nio też Irań­czycy i Ara­bia Sau­dyj­ska, jed­nakże po danych makro za ostatni rok, rynek pozo­stał przy dola­rze. I chyba słusz­nie, bo z tych dwu walut raczej dolar ma szansę zwyż­ko­wać; gospo­darka ame­ry­kań­ska jest w dużo lep­szej for­mie niż euro­pej­ska, szcze­gól­nie że rów­no­cze­śnie rośnie sprze­ciw wobec wojny w Iraku i w Afga­ni­sta­nie. Wojna, kosz­tu­jąca Ame­rykę dotąd ponad 2 bln dol. jest – o, iro­nio! – „rezerwą” waluty ame­ry­kań­skiej. Jej zakoń­cze­nie zaha­muje spa­dek war­to­ści dolara i oddali groźbę detro­ni­za­cji waluty ame­ry­kań­skiej. Jeśli i to nie pomoże, zwraca uwagę sena­tor Ron Paul, z Tek­sasu, „konieczne będzie zakoń­cze­nie trwa­ją­cego już 35 lat eks­pe­ry­mentu z pie­nią­dzem papie­ro­wym i przy­wró­ce­nie stan­dardu złota”. Ame­ryka wydaje się być i na to gotowa.
Euro nie ma przed sobą tak dobrej przy­szło­ści. Przy sła­bej kon­dy­cji gospo­dar­czej Europy i ogrom­nym defi­cy­cie budże­to­wym wywo­ła­nym wydat­kami na socjal, może co naj­wy­żej liczyć na decy­zje mone­tarne, to jest na pod­nie­sie­nie przez ECB (bank cen­tralny) stóp pro­cen­to­wych. Wyż­sza stopa dys­kon­towa, to dla waluty wzrost war­to­ści, dla gospo­darki jed­nak ozna­cza zaha­mo­wa­nie, i tak już mizer­nego, tempa wzro­stu gospo­dar­czego w Euro­pie. Świad­czyć też może o zagro­że­niu infla­cyj­nym, które w Unii Euro­pej­skiej jest coraz bar­dziej realne.
Teraz japoń­ski yen.
Stopa dys­kon­towa Bank of Japan wynosi dziś 0,10 proc., a przez długi czas znaj­do­wała się na naj­niż­szym moż­li­wym poziomie…zera pro­cent. Nie gwa­ran­tuje to jed­nak ani wyso­kiego tempa wzro­stu gospo­dar­czego, ani sil­nego pie­nią­dza. Gospo­darka Nip­ponu jest nadal dość efe­me­ryczna, sys­tem ban­kowy miota się po kry­zy­sie na rynku nie­ru­cho­mo­ści już od ponad 10 lat, zaś pod­sta­wowy indeks giełdy tokij­skiej, Nik­kei, obra­zu­jący stan japoń­skiego rynku papie­rów war­to­ścio­wych nie osią­gnął nawet połowy swo­jej war­to­ści z końca lat 1980.
Cho­ciaż walu­cie szwaj­car­skiej, podob­nie jak i gospo­darce tego kraju daleko do świet­no­ści sprzed 30 lat, kiedy szwaj­car­skim sys­tem ban­kowy był schro­nem gotów­ko­wym dla wiel­kich tego świata i źró­dłem finan­so­wa­nia dłu­gów kra­jów roz­wi­ja­ją­cych się. Na razie frank szwaj­car­ski wydaje się być lokatą walu­tową pew­niej­szą niż dolar czy euro, jest to jed­nak prze­waga względna i na krótką metę. Z powyż­szego wynika więc, że trzy­ma­nie pie­nię­dzy w któ­rej­kol­wiek z tzw. sil­nych walut jest mimo wszystko ryzy­kowne. Dosko­nale zapo­wia­dała się zło­tówka i cze­ska korona, jed­nakże ostat­nie ten­den­cje nacjo­na­li­za­cyjne w naszej gospo­darce plus kry­zys węgier­skiego forinta popsuły pol­skiemu pie­nią­dzowi pozy­cję, a przy oka­zji dotknęły także i koronę. Na jak długo zale­żeć będzie nie­stety od polityków.

Papie­rowe papiery

Już JP Mor­gan mówił, że w banku trzy­mają pie­nią­dze tylko ci, któ­rzy nie wie­dzą co z nimi począć. Ci, któ­rzy to wie­dzą gnają na giełdę. Pro­blem w tym, że papiery war­to­ściowe, to podob­nie jak lokaty w pie­niądz papie­rowy są wehi­ku­łem ryzy­kow­nym. Jedy­nym pew­nym typem wydaje się być sek­tor ener­ge­tyczny. Nawet high tech stra­cił swój czar. Indeksy giełdy ame­ry­kań­skiej. NASDAQ, jak i S&P 500, mimo trzech lat nie­prze­rwa­nego wzro­stu nadal znaj­dują się ok. 60 proc. poni­żej rekor­do­wego poziomu z marca/kwietnia 2000. Lepiej zacho­wuje się co prawda wskaź­nik Dow Jones „prze­my­słowy”, który się­gnął poziomu sprzed kra­chu, ale zda­niem Boba Brin­kera, jedy­nego zna­nego finan­si­sty ame­ry­kań­skiego, który sześć lat temu prze­wi­dział i wyko­rzy­stał kry­zys „bąbel­kowy”, akcje są nadal prze­war­to­ścio­wany, co inwe­sto­rom niczego dobrego nie wróży. Wpraw­dzie ostat­nie tygo­dnie owo­co­wały w fuzje i akwi­zy­cje na nie noto­waną dotąd skalę (tylko w pierw­szym tygo­dniu marca było ich na ponad 23 mld dol.), nie jest to zja­wi­sko jed­no­znacz­nie pozy­tywne, świad­czy bowiem o słab­ną­cym tem­pie wzro­stu orga­nicz­nego. Coraz sła­biej, na dłuż­szą metę, wypa­dają też fun­du­sze inwe­sty­cyjne (mutual funds), w latach 1990. „cudowne dziecko” rynku papie­rów war­to­ścio­wych. Tyle Ame­ryka. Podob­nie zacho­wują się rynki euro­pej­skie. Lon­dyń­ski FTSE czy nie­miecki DAX podwo­iły swoje war­to­ści w ciągu ostat­nich trzech lat, ale zbli­żają się dopiero do poziomu z wio­sny 2001. Rekordy nie są jed­nak zasługą wzro­stu gospo­dar­czego, lecz raczej braku alter­na­tywy dla inwe­sto­wa­nych pie­nię­dzy. A także infla­cji, tak, infla­cji, przed którą – zwłasz­cza w odnie­sie­niu do rynku obli­ga­cji – prze­strze­gają eks­perci Insty­tutu Misesa z Ala­bamy. Nie lepiej dzieje się w Japo­nii. Mimo iż indek­sowi Nik­kei na pozio­mie nie­wiele powy­żej 16,000 daleko do rekordu sprzed 18 lat, kiedy to wskaź­nik ten prze­kro­czył 38000 punk­tów, co mogłoby suge­ro­wać oka­zję i „zle­ce­nia kupna”, chęt­nych do aktyw­nego loko­wa­nia w akcje japoń­skie wciąż zbyt wielu nie ma. Spę­tana inter­wen­cjo­ni­zmem gospo­darka ma ogra­ni­czone moż­li­wo­ści roz­woju.
Atrak­cyj­nie wyglą­dają giełdy „nowych ryn­ków”, w tym Pol­ski, Czech, Indii, Bra­zy­lii czy Mek­syku, gdzie od paru lat wzro­sty są duże, nawet i dwu­cy­frowe, nie ma jed­nak pew­no­ści czy nie­ocze­ki­wana zmiana poli­tyczna nie zde­sta­bi­li­zuje tam rynku, tak jak to się stało np. po wybo­rze rady­kal­nego puł­kow­nika Hugo Cha­veza w Wene­zu­eli, eks­tra­wa­ganc­kiego, Nestora Kirch­nera w Argen­ty­nie, czy „afe­rze ban­ko­wej” w Pol­sce, cią­gną­cej WIG 20 i pol­ski pie­niądz w dół. Wscho­dzące rynki bywają intratne, towa­rzy­szy im jed­nak duże ryzyko nieprzewidywalności.

Nie­pewny lider

Tra­dy­cyjną lokatą są nie­ru­cho­mo­ści. Co z tego, skoro ceny domów w Wiel­kiej Bry­ta­nii, Wło­szech, Hisz­pa­nii, w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, a zwłasz­cza w Hong Kongu rosną w tem­pie 30– 50 proc. rocz­nie i końca nie widać. Pol­ska nie pozo­staje w tyle. Ceny miesz­kań w Kra­ko­wie, War­sza­wie i Zako­pa­nem, w ciągu ostat­nich dwóch lat rosły w tem­pie ponad 45 proc. rocz­nie. Silny, dwu­cy­frowy wzrost ma miej­sce w Pozna­niu, Gdań­sku, Zie­lo­nej Górze, a także po latach względ­nej sta­gna­cji, na Ślą­sku.
Glo­bal­nym lide­rem w branży nie­ru­cho­mo­ści jest rynek ame­ry­kań­ski. Kró­lo­wie ame­ry­kań­skich nie­ru­cho­mo­ści, Donald Trump i Ted Tur­ner (zało­ży­ciel CNN) nama­wiają do kupo­wa­nia „dru­giego domu”. W ciągu ostat­nich 30 mie­sięcy śred­nia cena domu wzro­sła 70 proc., a w Kali­for­nii, Newa­dzie i w więk­szych mia­stach nawet grubo powy­żej 120 proc. Ostat­nio dro­żeć zaczęła też zie­mia rolna. Śred­nia cena 1 akra grun­tów (mniej wię­cej 0,4 ha), która w Sta­nach Zjed­no­czo­nych wyno­siła 8 lat temu ekwi­wa­lent nie­spełna 900 zł, dzi­siaj docho­dzi do 3600 zł. Rosną ceny grun­tów w Bra­zy­lii, w Mek­syku, w Rosji i na Ukra­inie. Silne wzro­sty cen zano­to­wano ostat­nio w Indiach, Korei Pd., na Kubie i w Ame­ryce Środ­ko­wej. W Argen­ty­nie, gdzie do nie­dawna podaż ziemi prze­kra­czała popyt na nią, inwe­stują Ted Tur­ner, Sylve­ster Stal­lone, a także duże spółki świa­towe – Benet­ton, Kraft, Bosch, Boeing i kilka innych.
Silne wzro­sty cen grun­tów mają miej­sce w Euro­pie, zwłasz­cza w Pol­sce, gdzie śred­nia cena hek­tara grun­tów śred­niej klasy (III) w 2004 roku wyno­siła ok. 4700 zł, pod koniec 2005 – 5900 zł, a dzi­siaj grubo powy­żej 6500 zł. Grunty dobrej jako­ści docho­dzą nie­kiedy do ponad 30 tys. zł za hek­tar, dużo, cho­ciaż to wciąż tylko ok. ¼ ceny grun­tów w Holan­dii czy RFN.

Grunt to złoto

Banki cen­tralne USA, Unii Euro­pej­skiej doko­nują akro­ba­cji for­mal­nych aby wyka­zać, że infla­cji nie ma. Z koszyka dóbr słu­żą­cego porów­ny­wa­niu cen (a więc obli­cza­nia war­to­ści pie­nią­dza) wyj­muje się a to koszty ener­gii, a to ceny nie­ru­cho­mo­ści, czy żyw­ność. Byle tylko nie poka­zać spadku siły nabyw­czej pie­nią­dza. Publika się na to nabiera, stąd po gwał­tow­nym wzro­ście cen złota, które pod koniec 2005 roku osią­gnęły 570 dol. za uncję, żółty metal ostat­nio tanieje. W poło­wie marca jego cena wynosi ok. 535 dol. Mimo to eks­perci Chi­cago Mer­can­tile Exchange pro­gno­zują, że złoto już wkrótce osią­gnie 1000 dol. za uncję! Wiel­kim zwo­len­ni­kiem i pro­mo­to­rem metali szla­chet­nych stał się w ostat­nich tygo­dniach guru od „porad­nic­twa finan­so­wego”, Robert Kiy­osaki, któ­rego zda­niem ren­tow­ność inwe­sty­cji w złoto, sre­bro oraz pla­tynę może prze­kro­czyć w ciągu nad­cho­dzą­cych 5 – 6 lat nawet 20 proc. rocz­nie. I to jest chyba wła­ściwy sygnał dla ewen­tu­al­nych inwe­sto­rów. Tym bar­dziej, że już dzi­siaj po sztabkę tych metali – nawet w USA — trzeba cze­kać w ban­kach i biu­rach makler­skich w kolejce. Dla­tego złoto, obok papie­rów war­to­ścio­wych zwią­za­nych z ropą naf­tową i jej pochod­nymi, chyba jed­nak także nie­ru­cho­mo­ści sta­no­wić będą naj­lep­sze wehi­kuły inwe­sty­cyjne naj­bliż­szych pię­ciu, a może nawet wię­cej lat. Zda­niem War­rena Buf­fetta, powo­dze­niem cie­szyć się będą – w prze­ci­wień­stwie do tego, co domi­no­wało na rynku lat 1990. — papiery war­to­ściowe firm moc­nych, sta­bil­nych, ale nie tech­no­lo­gicz­nych. Ten trend zaczął się już rok temu i jego skutki widać cho­ciażby po znacz­nym spadku noto­wań Google’a, Oracle, IBM i innych sztan­da­ro­wych firm sek­tora IT. I dla­tego Bufett, Soros czy Icahn chęt­niej inwe­stuje w McDonald’sa, Camp­bell Soup, Time War­ner i BMW, niż w yahoo, Micro­soft, czy nawet Dell. Prze­zorni inwe­sto­rzy już dziś ucie­kają od obli­ga­cji, które cze­kać będzie poważne spadki.
Z walo­rów kra­jo­wych, popy­tem cie­szyć się powinny nadal nie­ru­cho­mo­ści, zwłasz­cza w oko­li­cach dużych miast, któ­rych popu­la­cja, w związku ze zmia­nami demo­gra­ficz­nymi na wsi, w naj­bliż­szym cza­sie znacz­nie wzro­śnie. Czyn­ni­kiem napę­dza­ją­cym popyt na nie­ru­cho­mo­ści będzie pro­po­no­wana po 2010 rok pod­wyżka podatku VAT od miesz­kań. Na wsi nastąpi kon­cen­tra­cja are­ału, co wpły­nie na dal­szy wzrost cen ziemi. Zie­mia i nie­ru­cho­mo­ści są zresztą uwa­żane za schron przed infla­cją. Jeśli bowiem defi­cyt budże­towy nie zosta­nie zmniej­szony, a sys­tem finan­sów publicz­nych nie zre­for­mo­wany, to nie pomoże nawet zatrzy­ma­nie Bal­ce­ro­wi­cza na sta­no­wi­sku szefa NBP przez następne 20 lat. Pol­skę, tak jak USAUE cze­kać będzie wysoka infla­cja, a wraz z nią wzrost zain­te­re­so­wa­nia loka­tami w kamie­nie szla­chetne, złoto i pla­tynę. Kolejki do punk­tów sprze­daży szta­bek złota czy pla­tyny w War­sza­wie usta­wiają się już przed świ­tem.
A zatem, lokaty ban­kowe, akcje tech­no­lo­giczne, obli­ga­cje – nie. Złoto, nie­ru­cho­mo­ści, ropa naf­towa, zie­mia rolna – tak. Pamię­tajmy też, żeby nie trzy­mać wszyst­kich swo­ich jaj w jed­nym koszyku — dywer­sy­fi­ka­cja zaso­bów jest nie mniej ważna co ich dobór.

Jan M. Fijor
www.fijor.com

Zda­niem ekspertów:

1. banki:

1000 zł zde­po­no­wane na kon­tach w banku japoń­skim podwoi się w ciągu 200 lat;
1000 zł zde­po­no­wane na pol­skich kon­tach a vista podwoi się w ciągu 150 lat;
1000 zł zde­po­no­wane na pol­skich loka­tach ter­mi­no­wych podwoi się w ciągu 25 – 30 lat;
1000 zł zde­po­no­wane w ban­kach zachod­nio­eu­ro­pej­skich Unii Euro­pej­skiej podwoi się w ciągu 22 – 25 lat;
1000 zł zde­po­no­wane w banku szwaj­car­skim podwoi się w ciągu 20 lat;
1000 zł zde­po­no­wane w banku ame­ry­kań­skim podwoi się w ciągu 14 — 16 lat.

2. zie­mia i mieszkania:

1000 zł zain­we­sto­wane w nie­ru­cho­mo­ści ame­ry­kań­skie, bry­tyj­skie lub wło­skie podwoi się w ciągu 5 – 6 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w miesz­ka­nie w Pol­sce podwoi się w ciągu od 5 – 8 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w miesz­ka­nie w War­sza­wie, Zako­pa­nem lub Kra­ko­wie podwoi się w ciągu 3 – 5 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w zie­mię rolną) w Unii Euro­pej­skiej podwoi się w ciągu 20 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w zie­mię rolna w Pol­sce podwoi się w ciągu 3 – 5 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w zie­mię na Ukra­inie podwoi siew ciągu 2 – 3 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w zie­mię rolna w Sta­nach Zjed­no­czo­nych podwoi się w ciągu 5 – 6 lat.

3. rynek papie­rów wartościowych:

1000 zł zain­we­sto­wane w akcje firm poszu­ku­ją­cych złóż gazu ziem­nego i ropy naf­to­wej podwoją się w ciągu 2 – 3 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w akcje ame­ry­kań­skich firm tech­no­lo­gicz­nych – podwoi się w ciągu 8 – 10 lat;
1000 zł zain­we­sto­wa­nie w ame­ry­kań­skie akcje firm tra­dy­cyj­nych – 6 – 9 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w akcje firm zachod­nio­eu­ro­pej­skich podwoi się w ciągu 10 – 12 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w akcje „ryn­ków wscho­dzą­cych”, w tym pol­skie – podwoi się w ciągu 5 – 6 lat, w tym;
1000 zł zain­we­sto­wane w akcje przed­się­biorstw mek­sy­kań­skich i indyj­skich podwaja się w ciągu 2 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w obli­ga­cje skarbu Sta­nów Zjed­no­czo­nych podwoi się w ciągu ok. 15 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w obli­ga­cje pol­skie podwoi się w ciągu ok. 16 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w obli­ga­cje euro­pej­skie podwoi się w ciągu 20 – 30 lat.
1000 zł zain­we­sto­wane w pol­skie fun­du­sze inwe­sty­cyjne podwoi się w ciągu 4 – 6 lat;

3. złoto, sre­bro, platyna:

1000 zł zain­we­sto­wane w złoto podwoi się w ciągu ok. 5 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w sre­bro podwoi się w ciągu 4 – 5 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w fun­du­sze inwe­stu­jące w kopal­nie metali szla­chet­nych podwoją się w ciągu 4 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w pla­tynę powoi się w ciągu 4 – 5 lat;
1000 zł zain­we­sto­wane w fun­du­sze inwe­stu­jące w kruszce podwoi się w ciągu 6– 10 lat.

Jan M. Fijor
„różne” 2006-03-22

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 11

  1. Jan Serwatko pisze:

    Panie Fijor. Jest Pan dzien­ni­kar­skim geniuszem.

  2. Geo pisze:

    Pamie­tam, pamie­tam, te czasy jak sie Soros, Buf­fet i Gates bra­tali z Euro­pej­ska Unia, uwa­za­jac ja poli­tycz­nie i eko­no­micz­nie za bastion roz­woju gospo­dar­czego. Ta trojca prze­naj­swied­sza ska­zy­wala wtedy Ame­ryke na bru­talna i dewa­sta­cyjna ruine gospo­dar­cza. Po tym, w nad­wia­do­mo­sciach ich cho­rych wybra­zni, zde­cy­do­wali sie wysprze­da­wac dolary a kupo­wac Euro. Juz wtedy sie z nich nasmie­wa­lem prze­wi­du­jac, ze umo­cza posladki. Bylo to na kto­ryms z foru­mow. Jak odnajde to sko­piuje tutaj. Nawet i Pan Fijor, spo­dzie­wa­jac sie upadku gospo­dar­czego USA,(no bo prze­cie z glu­pim Buszem) podzie­lal trojcy owej mistyczne prze­wi­dy­wa­nia. Trojca owa, jak­kol­wiek zdolna dotad w prze­wi­dy­wa­niach giel­do­wych, czy Bil Gates, ktory jest nie­zwy­kle wydaj­nym pro­du­cen­tem — ide­owo jest o orien­ta­cji socjal­de­mo­kra­tycz­nej, gdzie prze­wa­zyla nad rze­czy­wi­sto­scia ich chora Nad­swia­do­mosc. Bez wzgledu, jako byzne­sme­now, napewno to cze­gos nauczy — prag­ma­tyzm, czy pobo­zne zycze­nia potra­fia byc dewa­stu­jace. Tak nam dopo­moz Bog.

  3. Klek pisze:

    Swietny tekst, szkoda ze go pan nie poslal do Wpro­stu albo New­swe­eka. Prze­ko­nal mnie pan, jutro skla­dam oferte na dzialke rolna.

  4. Jan Serwatko pisze:

    Panie Klek. Nie kupuj Pan byle jakiej dzialki rol­nej bo na zyski bedzie moglo dopiero liczyc pana dzieci po ewen­tu­al­nej sprze­dazy. Przy zaku­pie nie­ru­cho­mo­sci pro­sze wziac pod uwage trzy naj­wa­zniej­sze pryn­cy­pia:
    1) Loka­cja
    2) Loka­cja
    3) Lokacja

  5. Jan M. Fijor pisze:

    Dla­czego dopiero dzieci? Zie­mia rosnie w cenie gwal­tow­nie. Zwrot na iwne­sty­cji w ciagu ostat­nich 10 lat, to ok. 25 proc. rocz­nie. Loka­li­za­cja ma nie­wielki wplyw na grunty. Raczej ich jakosc i ewen­tu­alna przy­dat­nosc. Uklony Jan M. Fijor

  6. Grzegorz Rossa pisze:

    1000 zł zain­we­sto­wane w
    http://www.ulp.pl/
    podwoi się w cza­sie krót­szym od minuty (w okre­sie naj­bar­dziej dyna­micz­nego wzrostu).

  7. Jan M Fijor pisze:

    Bar­dzo bym chcial wie­dziec na czym polega biz­nes ogla­szany na http://www.ulp.pl bo z opisu poda­nego na tej stro­nie nic nie wynika. Co wie­cej, ten plan ma zna­miona prze­walu. Nie chcial­bym aby na mojej stro­nie takie rze­czy sie ogla­szalo. Cze­kam wiec pana Rosse na wyja­snie­nia.
    Z powa­za­niem
    Jan M Fijor

  8. dana kost pisze:

    pan Fijor pszy wszyst­kich swo­ich roz­wa­za­niach zupel­nie zapo­mnial o Chi­nach, ajak sobie pszy­po­mni i pomy­sli to napewno juz bedzie napewno wie­dzial co jesti bedzie dalej powo­dem kata­strofy gospo­darc­sej na swiecie.Tu wpisz swój komentarz

  9. Jan M. Fijor pisze:

    To zna­czy, co będzie powo­dem według pani dany? Bo ja uwa­żam, że socja­lizm lub/i inter­wen­cjo­nizm, czyli poli­tycy. Jeśli pani uważa, że Chiń­czycy, to się pani bar­dzo myli. Ukłony Jan M Fijor

  10. prezes21 pisze:

    Panie Fijor jestem stu­den­tem finan­sów i rachun­ko­wo­ści. Prze­czy­ta­łem Pana arty­kuł i jestem pod wra­że­niem. Super tekst. Gdzie można zoba­czyć inne tek­sty lub podobne, gdyż chciał­bym się dowie­dzieć jak naj­le­piej inwe­sto­wać na dzi­siej­szym nie­pew­nym rynku.

  11. Jan M. Fijor pisze:

    Pro­szę szu­kać tek­stów na http://www.fijor.com albo się­gnąc po książkę: Jak zosta­łem milio­ne­rem (któ­rej jestem auto­rem). Suk­ce­sów Jan M Fijor

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*