Wielka hucpa. O pozorowaniu antysemityzmu i fałszowaniu historii.

Wielka hucpa. O pozo­ro­wa­niu anty­se­mi­ty­zmu i fał­szo­wa­niu historii.

Nor­man G. Fin­kel­stein
Tłum.: Szy­mon Czar­nik
War­szawa 2005
ISBN:

Cena: 38 zl wraz z wysyłką zł

Z prof. Nor­ma­nem G. Fin­kel­ste­inem łączą mnie swego rodzaju więzy zawo­dowe mniej wię­cej od 5 lat, a więc od czasu wyda­nia jego gło­śnego eseju książ­ko­wego, zaty­tu­ło­wa­nego „Przed­się­bior­stwo holo­kaust” (Holo­caust Indu­stry). Skut­kiem wywiadu pra­so­wego, a zwłasz­cza akcji zbie­ra­nia pie­nię­dzy na anons w New York Times wzy­wa­jący Żydów ame­ry­kań­skich do zrze­cze­nia się rosz­czeń do pol­skich nie­ru­cho­mo­ści, za sprawą donosu nie­ja­kiej Marii Kań­skiej, sze­fo­wej agen­cji lite­rac­kiej Graal z War­szawy, okrzyk­nięto mnie pol­skim anty­se­mitą. Nie byłoby w tym nic szcze­gól­nego, gdyby nie fakt, że w ślad za tym epi­te­tem, dwie nowo­jor­skie witryny wydaw­ni­cze oświad­czyły, iż nie chcą mieć z Fijorr Publi­shing Com­pany nic wspól­nego i odmó­wiły mi sprze­daży praw autor­skich do ksią­żek, na które mie­li­śmy już pod­pi­saną umowę. Na szczę­ście, Ame­ry­ka­nie są naro­dem roz­sąd­nym i po moich wyja­śnie­niach oraz spraw­dze­niu dowo­dów, oskar­że­nie zostało cof­nięte, a książki wydane. Pamięć tej cen­zury utkwiła mi jed­nak głę­boko. Odświe­żyła ją afera, tocząca się od dobrych 8 mie­sięcy w związku z nową książką Nor­mana Fin­kel­ste­ina, zaty­tu­ło­waną Bey­ond Chutz­pah, która stała się wła­śnie przed­mio­tem zabie­gów cen­zor­skich. Tym razem zarzut anty­se­mi­ty­zmu wyto­czono samemu auto­rowi, ame­ry­kań­skiemu Żydowi, synowi pol­skich Żydów, ofiar holo­kau­stu, a ponie­waż wła­śnie przy­go­to­wuję tę nową jego książkę (jesz­cze pol­skiego tytułu nie ma) do druku, mam poważne obawy, czy przy­pad­kiem nie dopad­nie mnie on ponow­nie, tym razem ryko­sze­tem. Akcję cen­zu­ro­wa­nia książki Fin­kel­ste­ina roz­po­czął znany także i w Pol­sce, skąd­inąd nie­zły huc­piarz, pro­fe­sor Harvardu, wzięty adwo­kat, znany także jako bojow­nik o wol­ność i demo­kra­cję, czo­łowy akty­wi­sta ACLU, kon­tro­wer­syj­nej orga­ni­za­cji bro­nią­cej praw oby­wa­tel­skich – Alan Der­sho­witz. Ten sam, który czy­hał nie­gdyś na kar­dy­nała Józefa Glempa z pozwem w spra­wie krzyży oświę­cim­skich, a potem był człon­kiem zespołu obroń­ców praw­nych atlety, O.J. Simp­sona, oskar­żo­nego o zamor­do­wa­nie żony i jej kochanka. Otóż, Der­sho­witz, jesz­cze w grud­niu ub. roku, dowie­dziaw­szy się o zamia­rach wyda­nia książki Fin­kel­ste­ina przez Uni­ver­sity of Cali­for­nia Press, skie­ro­wał list do guber­na­tora stanu Kali­for­nia, Arnolda Schwa­rze­ne­gera, by wymógł na tym wydaw­nic­twie, jeśli nie cał­ko­wity zakaz jej publi­ka­cji, to przy­naj­mniej tych frag­men­tów, które Der­sho­witz uznał za szko­dliwe (.…) Der­sho­witz doma­gał się od guber­na­tora cze­goś, co nawet w warun­kach soc­li­be­ral­nej Europy ucho­dzi za świę­to­kradz­two; chciał wywrzeć nacisk na wła­dzach poli­tycz­nych, aby ogra­ni­czyły wol­nemu wydaw­nic­twu swo­bodę dzia­ła­nia. Ponura prak­tyka, znana szcze­gól­nie z cza­sów, o któ­rych wszy­scy Żydzi wole­liby zapo­mnieć.
Guber­na­tor zacho­wał się jak należy i powie­dział Der­sho­wit­zowi: No!(…)

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

No Comments Yet.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*