Z pamiętnika agenta

 

Natchniony dniem mych uro­dzin, cią­gle jesz­cze fizycz­nie i umy­słowo sprawny,  zaczą­łem się­gać pamię­cią do lat prze­szłych, aby me wspo­mnie­nia prze­lać na papier. Ze sta­rych listów i wła­snej pamięci sta­ra­łem się odgrze­bać pierw­sze zda­rze­nia, które 50 lat póź­niej dopro­wa­dziły mnie do dnia dzi­siej­szego i mej emi­gra­cyj­nej, ame­ry­kań­skiej teraź­niej­szo­ści. Dosze­dłem do wnio­sku, że tymi prze­ło­mo­wymi były zda­rze­nia zwią­zane z mym pierw­szym wyjaz­dem z Pol­ski  do Fin­lan­dii i Szwe­cji w roku 1960. Ponie­waż pamięć  jest ulotna, a moje listy i notatki  pogi­nęły w cza­sie wie­lo­krot­nych prze­pro­wa­dzek, pomy­śla­łem sobie, że cześć mojej histo­rii może znaj­do­wać się w pol­skim Insty­tu­cie Pamięci Naro­do­wej, IPN.

Para­fra­zu­jąc cyniczne powie­dze­nie pra­cow­ni­ków KGB/UB i komu­ni­stycz­nego wymiaru „ludo­wej spra­wie­dli­wo­ści”; „Czło­wiek jest para­graf się znaj­dzie”, pomy­śla­łem sobie , że jeśli ” IPN jest, to i pamięć (moja)  się tam znaj­dzie”. I rze­czy­wi­ście z doku­men­tów IPN dowie­dzia­łem się wiele zaska­ku­ją­cych rze­czy o sobie samym a rów­nież nieco o naj­bliż­szych. Oto wyjątki z raczej obszer­nych ponad 200 stron liczą­cych akt Urzędu Bez­pie­czeń­stwa na mój temat, które, być może zachęcą (albo znie­chęcą) czy­tel­ni­ków do zaj­rze­nia do wła­snych akt zde­po­no­wa­nych w IPN-ie.

Do dnia, 5 kwiet­nia 2010 roku, nie zda­wa­łem sobie sprawy, że przez klika lat – w latach sześć­dzie­sią­tych – byłem… angiel­skim szpie­giem. Zro­zu­mia­łem sto­pień mego zaan­ga­żo­wa­nia w szpie­gow­ską, kre­cią robotę prze­ciw Ludo­wej Ojczyź­nie dopiero wtedy, kiedy prze­czy­ta­łem raporty ofi­ce­rów Służby Bez­pie­czeń­stwa o mojej szpie­gow­skiej dzia­łal­no­ści, otrzy­mane z pol­skiego Insty­tutu Pamięci Naro­do­wej. Owszem, w dzie­ciń­stwie, chcia­łem być szpie­giem, jed­nak nie jakimś tam chłop­cem na posyłki w stylu Jamesa Bonda, ale sze­fem całej orga­ni­za­cji. Naj­le­piej CIA! Nie­stety, żaden z pre­zy­den­tów USA nie pro­sił mnie o przy­ję­cie tego urzędu w cza­sach, kiedy byłem sto­sun­kowo młody i sprawny, bym bro­nił Stany Zjed­no­czone przed kno­wa­niem KGB. Ten braku kon­sul­ta­cji ze mną skut­ko­wał tym, że Ame­ryka uwi­kłała się w wojnę naj­pierw w Wiet­na­mie, a dzi­siaj w kolejne dwie, z góry prze­grane wojny w Iraku i Afga­ni­sta­nie. No cóż, ich strata! Ame­ry­ka­nów, rzecz jasna. Może kie­dyś rząd ame­ry­kań­ski zro­zu­mie swój błąd.

Moja dzia­łal­ność jako agenta bry­tyj­skiego wywiadu była tak tajna, że ja sam o niej nie wie­dzia­łem. To już nie jest zwy­kła kon­spi­ra­cja, to jest szczyt kon­spi­ra­cji! Byłem widocz­nie pion­kiem na sza­chow­nicy glo­bal­nych roz­gry­wek i dla utaj­nie­nia całej ope­ra­cji nie powia­do­miono mnie o celach i zada­niach mej dzia­łal­no­ści. Oba­wiano się widocz­nie, że gdy­bym pod­dany został tor­tu­rom, to wszystko wyga­dam, z czym trudno mi się nie zgo­dzić. Mam niski poziom odczu­cia bólu – nie wytrzy­mał­bym zatem żad­nych cier­pień, nawet pod­ta­pia­nia na desce, co jest spe­cjal­no­ścią naszych, ame­ry­kań­skich taj­nych agencji.

Na dowód tego, że moje opo­wia­da­nie nie jest fan­ta­zją czło­wieka cho­rego, posta­ram się przy­to­czyć kilka rapor­tów doty­czą­cych mej „szpie­gow­skiej działalności”.

 Z poniż­szego doku­mentu MSW (Mini­ster­stwo Spraw Wewnętrz­nych) wynika, że ówcze­snym moim kryp­to­ni­mem był „Czek”. Gdy­bym wie­dział o mojej taj­nej misji w Pol­sce, to chyba dzi­siaj prze­nigdy nie uło­żył­bym takiego adresu mailo­wego, który zawie­rałby w sobie ten kryp­to­nim, a który brzmi: „Jan­Czek”. Pew­nie dla nie­któ­rych jest to dziwny i zara­zem podej­rzany zbieg oko­licz­no­ści, wyma­ga­jący dal­szego roz­pra­co­wa­nia, tym razem przez naszą, „demo­kra­tyczną”, Agen­cję Domo­wego Bez­pie­czeń­stwa (Home­land Secu­rity Agency). Życzę im powodzenia!

Pro­szę zwró­cić uwagę na zapis gra­ma­tyczny, flek­syjny i sty­li­styczny doku­men­tów (sta­ra­łem się zbyt­nio nie inge­ro­wać w ten spe­cy­ficzny język), na zasto­so­wa­nie w nich nowo­mowy, tak cha­rak­te­ry­stycz­nej dla okresu PRL-u, a służb Urzędu Bez­pie­czeń­stwa w szczególności. 

Dokument1

TAJNEWro­cław, dnia 27 marca 1961 r.

Notatka Infor­ma­cyjna:

W związku z prze­ka­za­niem przez kapt. „Cze­sława” infor­ma­cji wska­zu­ją­cych na to, że ob. Cze­ka­jew­ski Jan odmó­wił powrotu do kraju z wyjazdu służ­bo­wego do Fin­lan­dii i obec­nie prze­bywa w Szwe­cji, w dniu dzi­siej­szym prze­pro­wa­dzi­łem usta­le­nie, w wyniku czego stwier­dzi­łem, że infor­ma­cja ta polega na praw­dzie. Cze­ka­jew­ski Jan fak­tycz­nie odmó­wił powrotu do kraju i prze­bywa w Sztok­hol­mie. Z żoną kore­spon­duje, lecz nie podaje miej­sca zamiesz­ka­nia. Żona wysyła listy na adres zakładu pracy, gdzie Cze­ka­jew­ski ma pracować.

W wyniku wywiadu usta­li­łem, że ob. Cze­ka­jew­ska E. (ówcze­sna żona – przyp. autora) w chwili obec­nej ma kochanka, który u niej prze­bywa i który w oto­cze­niu ucho­dzi za kuzyna. Jest nim: ob. B. Z.,  s. Sta­ni­sława i Jadwigi, z domu Piniło, ur. 1926 r. w woj. tar­no­pol­skim, zamiesz­kały – Wro­cław, ul. Żela­zna. Ob. B. Z. pra­cuje na uni­wer­sy­te­cie oraz pro­wa­dzi Klub Moto­rowy przy Komi­te­cie Woje­wódz­kim ZMS. Jest on b. pra­cow­ni­kiem Służby Bez­pie­czeń­stwa i pra­co­wał na tere­nie woj. katowickiego.

Pod­pis:

St. Ofi­cer Ope­ra­cyjny Wydz. II, Jan Kroch­mal­czyk, ppor.

TAJNE

Wro­cław, dnia 30 sierp­nia 1961 r.

 

Notatka Infor­ma­cyjna z roz­mowy prze­pro­wa­dzo­nej z oby­wa­telką Cze­ka­jew­ską E.:

W dniu dzi­siej­szym prze­pro­wa­dzi­łem roz­mowę ope­ra­cyjną z oby­wa­telką Cze­ka­jew­ską E. na temat jej męża, Cze­ka­jew­skiego Jana. Na roz­mowę się zde­cy­do­wa­łem, gdyż posia­dam infor­ma­cję, że sto­sunki mał­żeń­skie w/w są w cał­ko­wi­tym roz­kła­dzie, prak­tycz­nie mał­żeń­stwo to nie ist­nieje. Wedle żony Cze­ka­jew­skiego Jana w roku 1959 we Wro­cła­wiu prze­by­wał Szwed, Beck­man ze Sztok­holmu. Był wła­snym samo­cho­dem i miał apa­rat foto­gra­ficzny. Jan był zawsze w jego towa­rzy­stwie, oddał do jego dys­po­zy­cji swoje dru­gie miesz­ka­nie przy ul. Powstań­ców Ślą­skich (numeru nie zna). Ponadto Cze­ka­jew­ski utrzy­my­wał kon­takt z inż. P. K., zam. Wro­cław, Pod­wale 52 m 2., któ­remu zała­twił prak­tykę w Szwe­cji, ale ten nie otrzy­mał pasz­portu. Ponadto wie, że Cze­ka­jew­ski pisał do Odu­liń­skiego Romu­alda. Tenże Odu­liń­ski stara się o wyjazd do Anglii, gdzie w Lon­dy­nie ma trzech braci ojca. Ist­nieją wąt­pli­wo­ści, czy do kraju wróci, ponie­waż jed­no­cze­śnie do Anglii wyjeż­dża jego narze­czona (nazwi­ska nie zna), która otrzy­mała już paszport.

W świe­tle udzie­lo­nych infor­ma­cji uwa­żam, że Cze­ka­jew­ska E. była szczera. Na mężu jej nie zależy, gdyż jak oświad­czyła, nie prze­ba­czy mu zdrady. Dekla­ruje rów­nież pomoc Służ­bie Bez­pie­czeń­stwa w tej spra­wie. Za szczerą chęć podzię­ko­wa­łem, ale nie wyklu­czam moż­li­wo­ści sko­rzy­sta­nia z tej oferty.

Infor­ma­cja dodatkowa:

Wspo­mniany Beck­man, jak wynika z innych infor­ma­cji, współ­pra­cuje z ośrod­kiem pol­skiej emi­gra­cji, z Lisiń­skim Micha­łem z Wol­nej Europy. O tym, że Cze­ka­jew­ski pra­co­wał na sto­isku szwedz­kim, infor­ma­cje są pierwiastkowe.

Pod­pis:

St. Ofi­cer Ope­ra­cyjny Wydz. II, J. Kroch­mal­czyk, ppor.

 

 

TAJNE

 

Wro­cław, dnia 13 wrze­śnia 1961 r.

Wnio­sek o zało­że­nie sprawy dot. ope­ra­cyj­nego sprawdzenia:

Ja, Star­szy Ofi­cer Ope­ra­cyjny Wydziału II, ppor. Kroch­mal­czyk Jan, pro­szę o zezwo­le­nie na zało­że­nie sprawy ope­ra­cyj­nego spraw­dze­nia mgr inż. Cze­ka­jew­skiego Jana.

Pod­stawa:

W okre­sie let­nim 1960 roku we Wro­cła­wiu prze­by­wał na zapro­sze­nie ZSP dzia­łacz Naro­do­wego Związku Stu­den­tów w Sztok­hol­mie, dr Beck­man. Z bli­żej nie­wia­do­mych powo­dów mgr inż. Cze­ka­jew­ski wszedł w kon­takt z dr Beck­ma­nem, któ­rego zakwa­te­ro­wał we wła­snym miesz­ka­niu. W maju 1961 r. w Sztok­hol­mie prze­by­wał kapi­tan „Cze­sław”, który skon­tak­to­wał się z dok­to­rem. Z prze­pro­wa­dzo­nego roze­zna­nia wynika, że dr Beck­man jest powią­zany z ośrod­kiem wywia­dow­czym Szy­ma­niaka. Skon­tak­to­wał on bowiem „Cze­sława” z dr Lisiń­skim Micha­łem. Lisiń­ski Michał jest znany jako naczelny redak­tor Radia „Wolna Europa” i jest powią­zany z ośrod­kiem wywia­dow­czym majora Szymaniaka.

Uza­sad­nie­nie Zało­że­nia Sprawy:

W świe­tle posia­da­nych infor­ma­cji nasuwa się uza­sad­niony wnio­sek, że mgr inż. Cze­ka­jew­ski Jan, pod­czas pobytu za gra­nicą, mógł zostać zwer­bo­wany przez obcy wywiad. Wska­zują na to powyż­sze fakty (powi­nien chyba napi­sać „poniż­sze” fakty? przyp. autora):

1. Kon­takt z dr Beck­ma­nem. Nie­wąt­pli­wie ci ludzie poma­gali Cze­ka­jew­skiemu w uzy­ska­niu pracy i mogli to uczy­nić za cenę udzie­la­nych infor­ma­cji o Polsce.

2. Z mate­ria­łów wynika, że mgr inż. Cze­ka­jew­ski nosił się z zamia­rem odmowy powrotu do kraju. Ponie­waż wró­cił jed­nak do kraju, cho­ciaż po dłu­gim poby­cie, mógł to uczy­nić na pole­ce­nie ośrodka wywiadowczego.

3. Mgr inż. Cze­ka­jew­ski ma zapew­niony powrót do Szwe­cji celem habi­li­ta­cji dok­to­ratu, który ma skła­dać. Może to być forma pozy­ska­nia go do współ­pracy przez obcy wywiad.

4. Po powro­cie do kraju, Cze­ka­jew­ski Jan, wybit­nie omija Wro­cław, gdzie jest znany szer­szemu gronu ludzi, co by wska­zy­wało, że chce utrud­nić moż­li­wość jego obserwacji.

Pro­po­nuję:

1. Prze­pro­wa­dzić z nim roz­mowę ope­ra­cyjną i ode­brać na piśmie infor­ma­cje o jego poby­cie w Szwe­cji w celu pod­da­nia ich analizie.

2. Poro­zu­mieć się z Wydz. XI depart. II MSW, czy posia­dają mate­riały na Cze­ka­jew­skiego Jana z okresu jego pracy w pawi­lo­nie szwedz­kim na Mię­dzy­na­ro­do­wych Tar­gach Poznańskich.

3. Przy pomocy ob. O. R. prze­pro­wa­dzić pene­tra­cję nota­tek Cze­ka­jew­skiego Jana w celu wyło­wie­nia adre­sów kra­jo­wych i zagranicznych.

4. W naj­bliż­szych dniach na prak­tykę do Szwe­cji wyje­dzie mgr P. K. Zacho­dzi moż­li­wość, że Cze­ka­jew­ski Jan poprosi P. K. o prze­wie­zie­nie kore­spon­den­cji. Należy się poro­zu­mieć z Grupą Spe­cjalną, aby P. K. kore­spon­den­cję tę prze­jął i przed wyjaz­dem dorę­czył nam do kontroli.

5. W dal­szym ciągu opra­co­wy­wać kore­spon­den­cję kra­jową i zagra­niczna mgr inż. Cze­ka­jew­skiego w celu usta­le­nia kon­tak­tów. W tym samym celu opra­co­wać tele­fon przez wydział „T”.

6. Przez b.t.w. „Kacz­marka”, zebrać cha­rak­te­ry­stykę Cze­ka­jew­skiego z okresu pracy w Insty­tu­cie Badań Lot­ni­czych (winno być „Insty­tu­cie Medy­cyny Lot­ni­czej” przyp. autora) i usta­lić kie­ru­nek pracy, jaki tam pro­wa­dził i do jakich tajem­nic był dopuszczony.

7. Zwró­cić się z pismami do Wydz. II KM MO (Komenda Miej­ska Mili­cji Oby­wa­tel­skiej – przyp. autora) w Łodzi w celu zabez­pie­cze­nia pobytu Cze­ka­jew­skiego w Łodzi u swej kochanki.

Powyż­sze przed­się­wzię­cia zostaną doko­nane do dnia 1 paź­dzier­nika 1961 r.

Pod­pis:

St. Ofi­cer Ope­ra­cyjny, Wydz. II, J. Kroch­mal­czyk, ppor.

(notatka spo­rzą­dzona pismem odręcz­nym przyp. autora)

Do dnia 20 wrze­śnia b.r. ponow­nie opra­co­wać zada­nia dla O. R. i P. K. pozo­sta­ją­cych w kon­tak­cie z Grupą Spe­cjalną. Z mate­ria­łów wynika, że figu­rant Cze­ka­jew­ski lubi „dziew­czynki”, dla­tego pro­po­nuję pod­sta­wić mu dobrą agentkę. Do naszego biura wysłać próbki pisma figu­ranta i popro­sić, aby prze­chwy­ty­waną kore­spon­den­cję pod­da­wali bada­niom chemicznym.

Pod­pis:

Szy­mań­ski, 19.09.1961 r.

Komen­tarz wła­sny „figu­ranta” Jana Czekajewskiego:

Jak pamię­tam, Grupa Spe­cjalna nie wyko­nała w pełni roz­kazu ofi­cera Szy­mań­skiego, gdyż nie skie­ro­wała do mnie, do „wyko­rzy­sta­nia”, żad­nej agentki spe­cjal­nego poru­cze­nia. Widocz­nie pula agen­tek, jakimi dys­po­no­wał Wydział Spe­cjalny we Wro­cła­wiu nie obej­mo­wała takich, o biu­ście porów­ny­wal­nym do biu­stu mej kochanki, Zofii Kró­li­kow­skiej z Łodzi. Zagro­że­nie dla mej dzia­łal­no­ści szpie­gow­skiej ist­niało, ale na sku­tek oszczęd­no­ści kadro­wych w dzie­dzi­nie rekru­ta­cji agen­tek, udało mi się unik­nąć dekonspiracji

 Co do dok­tora Beck­mana, któ­rego w życiu na oczy nie widzia­łem, sprawę wyja­śnia do pew­nego stop­nia raport z wywiadu z moją byłą żoną, któ­rej chyba się pomy­liło nazwi­sko mego gościa, Szweda, Lars‘a Inge Hedberg‘a z nazwi­skiem dok­tora Beck­mana. Moim gościem był stu­dent mate­ma­tyki, póź­niej­szy wybitny nauko­wiec, pro­fe­sor Lars Inge Hed­berg. Pomyłka zadała kontr­wy­wia­dowi Pol­ski Ludo­wej nie­moż­liwe do wyko­na­nia zada­nie zna­le­zie­nia mię­dzy mną a dok­to­rem Beck­ma­nem jakie­goś związku. Być może, że moja była żona kryła oso­bo­wość Szweda, Lars‘a Inge Hedberg’a, ponie­waż, jak zaob­ser­wo­wa­łem w kinie, wyżej wymie­niony trzy­mał ją czuje za rękę. Gdzie Lars trzy­mał drugą rękę, nie mogę zaświad­czyć, bo w kinie było ciemno. Do dzi­siaj pozo­staje nie­wy­ja­śnione pyta­nie, dla­czego moja była żona pró­bo­wała koniecz­nie połą­czyć mój los z osobą mi nie­znaną, czyli nie­ja­kim dok­to­rem Beckmanem.

TAJNE

 

Wro­cław, dnia 14 wrze­śnia 1961 r.

Komen­tarz wła­sny autora:

Tę infor­ma­cję spo­rzą­dzono na bazie mojego spra­woz­da­nia doty­czą­cego pobytu w Insty­tu­cie Fizyki w Uppsali. Na końcu doku­mentu znaj­dują się nastę­pu­jące informacje:

Infor­ma­cja:

Niniej­sze dane otrzy­ma­łem od figu­ranta sprawy Cze­ka­jew­skiego, roz­pra­co­wy­wa­nego przez tow. Kroch­mal­czyka z Grupy VII-ej tut. Wydziału. Otrzy­mane od niego infor­ma­cje są raczej cha­rak­teru ogól­nego. Odnio­słem wra­że­nie, że nie wszystko nam podaje, co by nas inte­re­so­wało. Uwi­dacz­nia się to szcze­gól­nie przy cha­rak­te­ry­zo­wa­niu przez niego osób, które wyje­chały z Pol­ski na pobyt czasowy.

Dodaję, że przed­sta­wione mate­riały nie sta­no­wią dla nas żad­nej war­to­ści. Cze­ka­jew­ski w począt­ko­wej roz­mo­wie na ten temat Pola­ków za gra­nicą nie zga­dzał się ze mną, a nawet lekko dał mi do zro­zu­mie­nia, że czuje się obra­żony. Cze­ka­jew­ski w roz­mo­wie ze mną pró­bo­wał się upew­nić, czy nic mu  się nie sta­nie, jeśli nadal będzie pro­wa­dzić sze­roką kore­spon­den­cję pry­watną i naukową z zagra­nicą. Dałem mu do zro­zu­mie­nia, iż nie widzę w tym żad­nego prze­wi­nie­nia, nad­mie­nia­jąc mu rów­no­cze­śnie, że pyta­nie to uwa­żam za niewłaściwe.

Pro­po­nuję:

1. Pod­trzy­mać w dal­szym ciągu kon­takt z Cze­ka­jew­skim i w roz­mo­wach z nim kap­tu­rowo zmie­rzać do uzy­ska­nia inte­re­su­ją­cych nas danych. Wytwa­rzać przy nim atmos­ferę zaufania.

2. Ponie­waż sprawę pro­wa­dzi tow. Kroch­mal­czyk, pro­po­nuję, aby Cze­ka­jew­skiego prze­ka­zać mu do ewen­tu­al­nego kontaktu.

3. Przy­spie­szyć wyko­na­nie planu ope­ra­cyj­nego spraw­dze­nia zmie­rza­ją­cego mię­dzy innymi do pene­tra­cji rze­czy Cze­ka­jew­skiego posia­da­nych u Odulińskiego.

5. Odpo­wied­nią jed­nostkę z agen­tury kobie­cej przy pomocy O. R. pozo­sta­ją­cego w kon­tak­cie z SGW, dopro­wa­dzić do zapo­zna­nia z figurantem.

Po akcep­ta­cji przez kie­row­nic­two tut. Wydziału powyż­szych przed­się­wzięć, wykona je tow. Krochmalczyk.

Opra­co­wał:

J. Sza­mań­ski, kpt.

(ręczny dopi­sek przyp. autora)

Prze­ka­zać 1 egz. majorowi.

Donie­sie­nie:

Źró­dło: „Oda”, Wro­cław, 29.09.61 r.

Przy­jął: Knia­ziuk J.

 

Komen­tarz wła­sny autora:

To donie­sie­nie jest dokładną trans­kryp­cją donosu jaki ja sam skom­po­no­wa­łem, a który był moją cha­rak­te­ry­styką psy­cho­lo­giczną. Donos ten Reniek Dulińsk prze­ka­zał służ­bom SB. Doku­ment zna­lazł się w taj­nych aktach pod kryp­to­ni­mem „Oda”.

 

Infor­ma­cja dodatkowa:

Oby­wa­tel Karol P. twier­dzi, że Cze­ka­jew­ski jest zbyt wiel­kim tchó­rzem, aby pod­jąć się jakieś roboty „na niekorzyść”.

Pod­pis:

Inspek­tor Samo­dzielny Grupy Spe­cjal­nej, Józef Knia­ziuk, KW (Komenda Woje­wódzka – przyp. autora) MO, Wrocław

TAJNE

War­szawa dnia 7 paź­dzier­nika 1961 r.

Pol­ska Rze­czy­po­spo­lita Ludowa

Mini­ster­stwo Spraw Wewnętrznych

Nr ODH-IIIEM/01769/61

(godło pań­stwowe, orzeł bez korony – przyp. autora)

 

Do Naczel­nika Wydz. II Służby Bezpieczeństwa

Komendy Woje­wódz­kiej Mili­cji Oby­wa­tel­skiej we Wrocławiu

W związku z pismem Nr OZ-05786/547/61 z dnia 1 wrze­śnia 1961 r. dot. mgr inż. Jana Cze­ka­jew­skiego, s. Fran­ciszka, komu­ni­kuję, że wymie­niony zatrud­niony był w okre­sie XXX MTP (Mię­dzy­na­ro­do­wych Tar­gów Poznań­skich) w szwedz­kiej fir­mie  „AB Lars Ljung­berg” w cha­rak­te­rze tłu­ma­cza. Zatrud­nie­nie nastą­piło bez pośred­nic­twa Dyrek­cji MTP. Wobec wystaw­ców wyka­zy­wał słu­żal­czość.

Pod­pis:

Naczel­nik Wydziału XI depart. II MSW, Miro­sław Milew­ski, ppułk.

 

TAJNE

War­szawa dnia 23 grud­nia 1961 r.

Pol­ska Rze­czy­po­spo­lita Ludowa

Mini­ster­stwo Spraw Wewnętrznych

(godło pań­stwowe, orzeł bez korony – przyp. autora)

 

Do Naczel­nika Wydz. II Służby Bez­pie­czeń­stwa Komendy Woje­wódz­kiej Mili­cji Obywatelskiej

we Wro­cła­wiu

(do rąk własnych)

W nawią­za­niu do nade­sła­nego mel­dunku spe­cjal­nego z dnia 10 paź­dzier­nika 1961 r. dot. figu­ranta Cze­ka­jew­skiego Jana infor­mu­jemy, iż w wyniku spraw­dza­nia zna­le­zio­nych nota­tek, oka­zało się, że depart. II posiada infor­ma­cje odno­śnie Dudy Sta­ni­sława. Jak wynika z zeznań aresz­to­wa­nego w latach ubie­głych agenta wywiadu angiel­skiego, Dubie­laka, Duda Sta­ni­sław był wer­bo­wany z zada­niem szpie­gow­skim na Białorusi.

Zawarte w nade­sła­nym mel­dunku infor­ma­cje wska­zują na to, że Cze­ka­jew­ski Jan ze względu na swoje kon­takty i miej­sce pracy jest osobą zasłu­gu­jącą na wyjąt­kowo aktywne zain­te­re­so­wa­nie ope­ra­cyjne, dla­tego też w spra­wie tej naszym zda­niem należy nie­zwłocz­nie opra­co­wać szcze­gó­łowy plan ope­ra­cyj­nych przed­się­wzięć, przy pomocy któ­rych można by doko­nać głęb­szego roze­zna­nia osoby figu­ranta i ewen­tu­al­nego jego powią­za­nia z obcym wywiadem.

O zamie­rzo­nych przed­się­wzię­ciach, jak i rów­nież spo­so­bie ich reali­za­cji i uzy­ska­nych wyni­kach, pro­szę sys­te­ma­tycz­nie infor­mo­wać Wydz. VI. depart. II MSW.

Pod­pis:

T. Gaweda, ppułk.

Komen­tarz wła­sny autora:

Sta­ni­sława Dudę pozna­łem w Uppsali, stu­dio­wał geo­fi­zykę, ale mój zna­jomy miał tyle wspól­nego z Dudą – szpie­giem ame­ry­kań­skim, co z innym Dudą, tym razem Dudą-Graczem (słynny malarz), mój kolega z dzie­ciń­stwa. Z nad­gor­li­wo­ści coś się towa­rzy­szom SB-owcom w gło­wie popieprzyło.

TAJNE

 

Lublin, dnia 16 paź­dzier­nika 1962 r.

Ana­liza sprawy ope­ra­cyj­nego spraw­dze­nia osoby pod kryp­to­ni­mem „Fizyk”:

(wyją­tek)

(„Fizyk” to chyba mój nowy lubel­ski kryp­to­nim przyp. autora)

 

Źró­dło „Cze­sław”, dnia 30 maja 1961 r.:

Prze­by­wa­jąc od 10 maja 1961 r. do 25 maja 1961 r. w Szwe­cji „Cze­sław” umó­wił spo­tka­nie z Cze­ka­jew­skim Janem w Sztok­hol­mie. Na spo­tka­nie Cze­ka­jew­ski Jan przy­był i zapro­wa­dził „Cze­sława” do Związku Stu­den­tów Uni­wer­sy­tetu w Sztok­hol­mie, miesz­czą­cego się przy ul. Holen­der­ga­tan 32. W tym samym cza­sie skon­tak­to­wał „Cze­sława” ze stu­den­tem szwedz­kim, Kry­stia­nem Beck­ma­nem, który w roku 1960, latem, wraz z Bri­gittą Ork­berg prze­by­wał w Pol­sce na zapro­sze­nie Uni­wer­sy­tetu Wro­cław­skiego. Beck­man zabrał „Cze­sława” do swego miesz­ka­nia, gdzie po upły­wie około 10 minut zja­wił się stary pan. Po zapo­zna­niu został zapro­szony przez wspo­mnia­nego pana i odwie­ziony jego samo­cho­dem do miej­sca zamiesz­ka­nia. Wymie­nio­nym panem oka­zał się dr Michael Lisiń­ski, pra­cow­nik Radia „Wolna Europa”.

Cze­sław” prze­by­wał z nim w pomiesz­cze­niach redak­cji „Wolna Europa” oraz w pry­wat­nym miesz­ka­niu Lisiń­skiego. Przy jego pomocy został skon­tak­to­wany z b. gene­ra­łem WP Z. Przy­jał­kow­skim. (Gena­rał Zdzi­sław Przy­jał­kow­ski dowo­dził obroną Byd­gosz­czy, a także brał udział we wrze­śniu 1939 roku w bitwie nad Bzurą i dowo­dził obroną War­szawy przyp. autora).

Źró­dło „Ela”, dnia 30 sierp­nia 1961 r. (moja była żona – przyp. autora):

Z doku­men­tów wynika, że w 1959 roku Cze­ka­jew­ski Jan gościł u sie­bie Szweda, Beck­mana ze Sztok­holmu, któ­remu oddał swoje miesz­ka­nie i towa­rzy­szył w cza­sie jego pobytu w PRL.

(w następ­nym para­gra­fie – przyp. autora)

Ela” podaje, że do Wro­cła­wia przy­był oby­wa­tel szwedzki, Lars Hed­berg, stu­dent mate­ma­tyki. Lars Hed­berg prze­by­wał w Pol­sce około mie­siąca. Posia­dał wła­sny samo­chód, pozo­sta­wał na utrzy­ma­niu Czekajewskiego.

Komen­tarz wła­sny autora:

No i jak tu wie­rzyć kobie­tom? To kto w końcu był moim gościem, Lars czy Beck­man? Do dzi­siaj tego nie wiem. Co do agenta pol­skiego wywiadu o pseu­do­ni­mie „Cze­sław”, mam „ope­ra­cyjne” wąt­pli­wo­ści, bo nie przy­po­mi­nam sobie, abym kie­dyś kogoś zapro­wa­dzał do klubu stu­denc­kiego w Sztok­hol­mie i pozna­wał go z dok­to­rem Kri­stian Beck­ma­nem, któ­rego też nigdy nie widzia­łem na oczy. Kontr­wy­wiad SB winien roz­pra­co­wać kapi­tana o pseu­do­ni­mie „Cze­sław”, zamiast wyraź­nie trwo­nić pie­nią­dze robot­ni­ków i chło­pów na zagra­niczne roz­jazdy i fabry­ko­wa­nie fał­szy­wych rapor­tów. Nic dziw­nego, że PRL się zawa­liła i wpa­dła w ręce imperialistów.

Całą sprawę ode­grano wedle tego samego sce­na­riu­sza, na któ­rym oparto następną kome­dię dwa­dzie­ścia pięć lat póź­niej, tym razem w Ame­ryce. Zagrał ją wów­czas ame­ry­kań­ski kontr­wy­wiad naukowo-przemysłowy, Exo­dus. Ja wystą­pi­łem wtedy w roli sowiec­kiego szpiega nasła­nego do USA w celu kra­dzieży ame­ry­kań­skich super­kom­pu­te­rów. Agen­tom wów­czas „umknęło uwa­dze”, że kom­pu­tery te były pro­du­ko­wane na Taj­wa­nie i były słabą kopią IBM-PC. Nawet Buł­ga­rzy pro­du­ko­wali wtedy dużo lep­sze klony IBM-PC.

 

 

TAJNE

Lublin, dnia 14 stycz­nia 1963 r.

Do Naczel­nika Wydz. II BPZ (Biuro Pasz­por­tów Zagra­nicz­nych – przyp. autora)

Mini­ster­stwo Spraw Wewnętrznych

w War­sza­wie

W ope­ra­cyj­nym zain­te­re­so­wa­niu Wydz. II w Lubli­nie pozo­staje pra­cow­nik naukowy tut. UMCS, mgr inż. Jan Cze­ka­jew­ski, który aktu­al­nie prze­bywa na prak­tyce nauko­wej w Szwe­cji. Poczy­nił on sta­ra­nia zakoń­czone wyni­kiem pozy­tyw­nym u tam­tej­szych władz umoż­li­wia­jące jego zna­jo­mej, Kró­li­kow­skiej Zofii, zam. w Łodzi, odby­cie podob­nej prak­tyki z zakresu medy­cyny. Ponie­waż Wydz. II we Wro­cła­wiu inte­re­so­wał się w prze­szło­ści osobą Cze­ka­jew­skiego, zastrzegł swego czasu wyjazd Kró­li­kow­skiej do tego kraju, w związku z czym i BPZ usto­sun­ko­wało się do niego rów­nież negatywnie.

Z uwagi na to, że jed­nostka nasza, tery­to­rial­nie kom­pe­tentna, pla­nuje w sto­sunku do Cze­ka­jew­skiego okre­ślone czyn­no­ści ope­ra­cyjne, za któ­rymi stoi w sprzecz­no­ści odmowa prawa wyjazdu Kró­li­kow­skiej do Szwe­cji, pro­simy o anu­lo­wa­nie wnie­sio­nego w sto­sunku do niej przez Łódź i Wro­cław zastrze­że­nia oraz zezwo­le­nie jej na cza­sowy wyjazd do tego kraju.

Z-ca Naczel­nika Wydz. II, St. Sobal­ski, kpt.

Komen­tarz wła­sny autora:

Co za „czyn­no­ści ope­ra­cyjne” mieli w sto­sunku do mnie „moi kon­tro­le­rzy” z Lublina, pozo­sta­nie do końca  dla mnie tajem­nicą. Poni­żej odmowa wyda­nia mi pasz­portu. A zatem był to koniec mego romansu z PRL-em.

 

 

 

 

 

 

 Dokument2

 

TAJNE SPECJALNEGO ZNACZENIA

War­szawa, dnia 27 marca 1969 r.

Posta­no­wie­nie o zakoń­cze­niu i prze­ka­za­niu sprawy do archi­wum depart. I, Biura „C”:

Ja, st. sier­żant Janina Nowa­czyk, pod­ofi­cer oper. Wydz. VII. depart I MSW, roz­pa­trzyw­szy mate­riały sprawy ope­ra­cyj­nego spraw­dze­nia nr 1263 reje­stra­cja KW MO Lublin nr Wydz. I Biura „C” MSW-I-13851 z dnia 26 marca 1966 r. stwier­dzam, że sprawa się nie kwa­li­fi­kuje do dal­szego pro­wa­dze­nia ze względu na nie­lo­jalny sto­su­nek figu­ranta do pro­blemu współ­pracy. Pro­szę o zanie­cha­nie dal­szego pro­wa­dze­nia sprawy ope­ra­cyj­nego sprawdzania.

Komen­tarz autora:

Może cho­dziło im o to, że przed wyjaz­dem o zgodę na emi­gra­cję nie popro­si­łem „odno­śnych władz kra­jo­wych”? Pod­czas gdy st. sier­żant Janina Nowa­czyk decy­do­wała o moim
„kon­spi­ra­cyj­nym losie”, ja byłem już od roku sta­łym rezy­den­tem Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Przy­czyną takiego nie­zgra­nia w cza­sie była wyraźna opie­sza­łość PRL-owskich agen­tów, śla­ma­zar­nie roz­pra­co­wu­ją­cych mnie na tere­nie Szwe­cji. Dla­tego uwa­żam, że zasłu­gują oni na naganę z wpi­sa­niem do akt Insty­tutu Pamięci Naro­do­wej
.

 

 

JAWNE SPECJALNEGO ZNACZENIA

Colum­bus w Ohio, 1 maja 2010 r. (Dzień Święta Klasy Robotniczej)

Dzi­siaj, jedząc obiad w towa­rzy­stwie mej ame­ry­kań­skiej żony, Laury, wyzna­łem jej, że drę­czy mnie pyta­nie, jakie to szpie­gow­skie zada­nia prze­wi­dy­wał dla mnie PRL-owski wywiad. Laura prze­rwała moje kon­tem­pla­cje uwagą:

Janie, masz teraz  waż­niej­sze zada­nia..  W szu­fla­dzie prze­zna­czo­nej na twoje czy­ste gacie, jest pusto? Te które sa w  koszu na brudną bie­li­znę, są brudne. Wrzuć je do pralki!”

W taki więc logiczny spo­sób Laura zre­du­ko­wała moją nie­do­szłą rolę asa komu­ni­stycz­nego wywiadu do moich brud­nych gaci.  Co za wspa­niała kobieca zdol­ność do logicz­nej syntezy?

I rze­czy­wi­ście , z per­spek­tywy minio­nych lat  moje potyczki z  komu­ni­styczną agen­turą wyglą­dają dzi­siaj komicz­nie, a raczej tra­gi­ko­micz­nie. Wtedy z tych poty­czek wysze­dłem obronną rękom. Innym się to nie udało. Wielu nie­win­nym ludziom znisz­czono życiowe kariery a dru­dzy stra­cili zdro­wie w UB-owskich kaza­ma­tach, ska­zani  na lata wię­zie­nia na pod­sta­wie wyssa­nych z palca zarzu­tów. . Tym ludziom trudno się z tam­tych cza­sów śmiać.

Powyż­sze opo­wia­da­nie jest czę­ścią mej książki pod tytu­łem: „Do Suk­cesu Pod Wiatr”, wyda­nej w Czę­sto­cho­wie przez wydawnictwo:

 http://www.emedia-wydawnictwo.pl/

Jan Cze­ka­jew­ski (autor)

Colum­bus, Ohio, USA

janczek@aol.com

www.czekajewski.blogspot.com

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

No Comments Yet.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*