Zamach

Zda­niem mego kolegi, Toma Chri­stie, adwo­kata z Flo­rydy, zapis w pol­skiej usta­wie o samo­rzą­dach pozba­wia­jący man­datu w razie spóź­nie­nia się man­da­ta­riu­sza z przed­ło­że­niem oświad­cze­nia mająt­ko­wego w Sta­nach Zjed­no­czo­nych byłby uznany za niekonstytucyjny.

Wielu Ame­ry­ka­nów potrak­to­wa­łoby go jak zamach na demo­kra­cję, czy nawet próbę wpro­wa­dze­nia dyk­ta­tury. Gdyby z jakichś hipo­te­tycz­nych wzglę­dów – mówi Tom — udało się taką ustawę mimo wszystko wpro­wa­dzić w życie, par­la­men­ta­rzy­ści, któ­rzy by na nią glo­so­wali byliby poli­tycz­nie skoń­czeni, podob­nie jak twórcy samej ustawy. Ci ostatni zosta­liby dodat­kowo (naj­praw­do­po­dob­niej) posta­wieni przed par­la­men­tarną komi­sją śled­czą, a być może także ska­zani na więzienie.

Cho­dzi rzecz jasna o prze­pis wyma­ga­jący, aby w razie nie przed­ło­że­nia przez man­da­ta­riu­sza w ter­mi­nie, bądź nie przed­ło­że­nia go w ogóle, rada samo­rządu któ­rego man­dat doty­czył pozba­wiła bur­mi­strza, wójta, pre­zy­denta czy rad­nego funk­cji, a w razie gdyby rada nie chciała tego uczy­nić, doko­nał tego usta­wowo woje­woda.
Nie wiem kto per­so­nal­nie wymy­ślił ten zapis, ale powody, dla któ­rych to uczy­nił mogą być co naj­mniej dwa: skrajna głu­pota, albo próba zama­chu na samo­rząd­ność i demo­kra­cję. O głu­po­cie świad­czy kom­pletny brak logiki tego zapisu, no bo skoro osta­tecz­nym arbi­trem w oma­wia­nej spra­wie jest woje­woda, po jaką cho­lerę, wyma­gać od rady samo­rządu, aby to ona pozba­wiała man­datu? Czy jest to może jakiś test lojal­no­ści wobec woje­wody? Jeśli bez względu na to, co zde­cy­duje rada, i tak wią­żące jest posta­no­wie­nie woje­wody, to zna­czy, że bez względu na to, co powie rada, on jeden decy­duje.
O wiele poważ­niej­sza jest alter­na­tywa druga.
Woje­woda nie może być instan­cją inter­pre­tu­jącą prawo. Taką instan­cją jest sąd. Ustawa jed­nak suge­ruje, że roz­strzy­gnię­cie powinno się odbyć bez sądu. W prze­ciw­nym razie, nie pisano by o ulty­ma­tyw­nym cha­rak­te­rze decy­zji woje­wody. Skoro napi­sano, a w pol­skim pra­wie „litera” sta­wiana jest przed „celem” jakie­goś prawa, zna­czy to, że losy ewen­tu­al­nych roz­strzy­gnięć usta­wo­dawca chciał zło­żyć w ręce woje­wody. Czyli pre­miera. Czyli dyk­ta­tura! Prze­cież woje­wodę usta­na­wia (mia­nuje) pre­mier, zatem to nie woje­woda, lecz pre­mier będzie decy­do­wać o losach man­da­ta­riu­sza, który spóź­nił się z for­mal­no­ścią i urzędu, na jaki został demo­kra­tycz­nie wybrany.
Nie oskar­żam pre­miera Jaro­sława Kaczyń­skiego o spi­sek, bo to nie on ustawę posta­wił na wokandę Sejmu – zro­bił to SLD – lecz o to, że chce ją wyko­rzy­stać do oba­le­nia demo­kra­tycz­nie wybra­nych man­da­ta­riu­szy. To w jego rękach, a nie woje­wody, znaj­duje się los np. Hanny Gron­kie­wicz – Waltz. Jeśli dodać do tego dys­po­zy­cyj­ność pol­skich sądów, które wbrew kon­sty­tu­cji pod­le­gają wła­dzy wyko­naw­czej czyli mini­strowi spra­wie­dli­wo­ści, czyli rzą­dowi, czyli pre­mie­rowi, naprawdę możemy mieć do czy­nie­nia z zama­chem.
Czy przy­pad­kiem nie taki wła­śnie był zamiar twór­ców ustawy, któ­rzy – być może – liczyli na kolejną kaden­cję? Stwo­rzyli „nie­winny” zapis, któ­rym bez więk­szych trud­no­ści można utrą­cić samo­rząd­ność i demo­kra­cję. Nawet dostar­czone na czas oświad­cze­nie mająt­kowe może zagi­nąć, na ter­mi­no­wość poczty nie ma co liczyć, kuriera też można…przytrzymać. Jeśli pol­ski pre­mier ma naprawdę czy­ste inten­cje i chce wyłącz­nie prze­strze­ga­nia prawa, a nie odsu­nię­cia od wła­dzy Hanny Gron­kie­wicz – Waltz czy kogoś innego, przy pomocy wadli­wej ustawy, powi­nien czym prę­dzej zło­żyć wnio­sek o abo­li­cję oma­wia­nego zapisu i daro­wa­nie wszel­kich spóź­nień. W prze­ciw­nym razie to on, a nie szef opo­zy­cji staje na gra­nicy prawa.
Swoją drogą, nale­ża­łoby się­gnąć po doświad­cze­nia ame­ry­kań­skie; spraw­dzić któ­rzy z posłów gło­so­wali na w/w ustawę, by na dobre odsu­nąć go od wła­dzy, zaś auto­rów ustawy posta­wić przed komi­sją sejmową.

Jan M. Fijor
„różne” 2007-01-26

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 17

  1. Mariusz Rawski pisze:

    http://ks.sejm.gov.pl/proc4/opisy/3981.htm

    382 za, 0 prze­ciw, 1 wstrzy­mał sie :)

  2. Mariusz Wiącek pisze:

    Panie Janie tu mniej cho­dzi o ten nie­szczę­sny prze­pis, który jest zbyt restryk­cyjny. Bar­dziej cho­dzi o zacho­wab­nie naszej Hani Kocha­nej, nie musia­łam, ale chcia­łam, to nie ja wpro­wa­dził mnie w błąd ktoś inny, spóź­ni­łam się 10 godzin, ect. Co do abo­li­cji nie jestem praw­ni­kiem — ale o spec usta­wie mówi się dopiero gdy pro­mi­nent­nego poli­tyka dotyka pro­blem z bublami praw­nymi. W tej całej spra­wie to cho­dzi zacho­wa­nie POLITYKÓW. Tusk i Kaczyń­ski chcą upiec swoje na tej sytu­acji. Moim zda­niem Hanna Gron­kie­wicz nie ma klasy, i to jest pro­ble­mem. Gdyby przy­znała na początku zawa­li­łam spóź­ni­łam się z oświad­cze­niem, pro­szę o zna­le­zie­nie praw­ni­ków o jak naj­lep­sze wyj­ście z sytu­acji to ja bym uznał racje.

  3. Jan M. Fijor pisze:

    Moim zda­niem tu cho­dzi wylacz­nie o prze­pis, ktory daje pre­mie­rowi dyk­ta­tor­ska wla­dze i dla­tego on sie nie godzi na zaden kom­pro­mis. A zacho­wa­nie HGW jest logiczne; zaden roz­sadny czlo­wiek nie przy­pusz­cza, ze ktos mogl wpro­wa­dzic w usta­wie tak absur­dalny zapis. Jest to takze kom­pr­mi­ta­cja pol­skich par­la­men­ta­rzy­stow, kto­rzy glo­suja na ustawy, kto­trych nie znaja. Uklony Jan M Fijor

  4. Stary Chicagowianin pisze:

    Panie Janku — wspol­twor­cami tej idio­tycz­nej ustawy jest PO. Bla­gam Pana o szczera odpo­wiedz –ktora par­tie PO czy PIS uwaza pan za mniej­sze zlo?

  5. Jan M. Fijor pisze:

    PO! jmf

  6. Wiech pisze:

    Towa­rzysz Pre­mier zagro­ził Woje­wo­dzie mazo­wiec­kiemu, że go usu­nie ze sta­no­wi­ska jeżeli Hanna Gron­kie­wicz nie zosta­nie przez niego usu­nięta. A podob­nie postą­pił ober polic­maj­ster Dorn wobec woje­wody koszalińskiego.

  7. Jan M. Fijor pisze:

    Czyli mam racje? pozdra­wiam Jan M Fijor

  8. Mariusz Wiącek pisze:

    Bie­gunka legi­sla­cyjna jaką ma par­la­ment jest fak­tem, co do któ­rego nie ma sporu.
    Z mojej strony jako podat­nika sza­raka, jazgot jaki pod­nie­siony został z tytułu tego nie­szczę­snego prze­pisu, wynika z tego że dotyka to PROMINENTNEJ osoby z krę­gów wła­dzy.
    Uchy­le­nie tego bzdur­nego prze­pisu jest wska­zane, ale winni zanie­dba­nia powinni zło­żyć man­daty. Spec ustawa spo­wo­duje jesz­cze więk­sze lek­ce­wa­że­nia prawa i ostrzej­szy podział na my i oni. Podat­nicy w tym i ja poczują się lek­ce­wa­żeni przez klasę poli­tyczną w jesz­cze więk­szym stop­niu niż zazwyczaj.

  9. Jan M Fijor pisze:

    Wszystko jedno, ale w kraju demo­kra­tycz­nym nie moze ist­niec prze­pis, ktory auto­ma­tycz­nie daje wla­dze jed­nej oso­bie. To jest dyktatura!!!

  10. Irek pisze:

    Moimz­da­niem pro­blem jest nastę­pu­jący: całe te oświad­cze­nia mająt­kowe to jeden, wielki „pic na woe-fotomontaż”.
    Om ist­nieją juz ponad piet­na­ście lat i nie sły­sza­łem aby sędzia, pro­ku­ra­tor, komor­nik, radny , poseł stra­cił man­dat, posadę z tytułu infor­ma­cji zawar­tych w om-ie! Dla­czego? Ano dla­tego, że tych oświad­czeń nikt nie spraw­dza! Czyli mar­twe prawo! Ozna­cza to, że do om-u moge wpi­sać, że jestem wła­ści­cie­lem Disney-landu i przy­lądka Cana­ve­ral, z któ­rego star­tują promy ksmiczne i co? No i Gucio! Oświad­cze­nie w koper­cie tra­fia do Pre­zesa Sądu lub mar­szałka Sejmu i sobie leży…nierzadko nie wyj­mo­wane tra­fia do zmie­le­nia! ustawa,która miała być anty­ko­rup­cyj­nym batem w żaden spo­sób nie speł­nia swo­ich zadań! Dlaczego?Dlatego, że bada­niem stanu mająt­ko­wego osób zobo­wią­za­nych do „trans­pa­ren­cji finan­so­wej” nie powin­nien byc Pre­zes Sądu czy Mar­sza­łek Sejmu ale wła­ściwy służby skar­bowe i organy ści­ga­nia! Dopóki Urzędy i Izby Skar­bowe będą z przy­mru­że­niem oka patrzeć będą na „wybrań­ców narodu” dopóty bra­nie w łapę będzie — oczy­wi­ście– bezkarne.….

  11. Mariusz Wiącek pisze:

    Sza­nowny panie Janie, na jakiej pod­sta­wie pan sądzie że ten prze­pis daje wła­dzę jed­nej oso­bie? Każdy mógł zło­żyć oświad­cze­nie w ter­mi­nie, i wziąć odpo­wied­nie pokwi­to­wa­nie. Przy pra­wi­dłowo zło­żo­nym oświad­cze­niu wła­dza zwierzch­nia nie może nikogo pozba­wić man­datu. Nato­miast dobrą rze­czą jest to że ustawa nie pozwala na jakie­kol­wiek inter­pre­ta­cje, nie zło­żył traci man­dat.
    Gdzie tu jest wła­dza jed­nego człowieka?

  12. Jan M Fijor pisze:

    Panie Mariu­szu,

    Jesli jedy­nym orga­nem (w mysl ustawy), ktory musi pozba­wic man­datu jest woje­woda, kto­rego wybiera (mia­nuje) pre­mier, to de facto pre­mier decy­duje o pozba­wie­niu man­datu. To jest dyk­ta­tura!
    Powi­nien decy­dowa sad, a nie woje­woda. Choc i to nie ma znaczenia,gdyz w pan­stwie, w kto­rym sedzia pod­lega mini­strowi, czyli pre­mie­rowi, row­niez decy­duje jed­no­oso­bowo pre­mier.
    cbdu.
    Uklony
    Jan M Fijor

  13. Kazek z Chicago pisze:

    Panie Janie po pierw­sze prawo to zostalo zglo­szone w tej for­mie jakiej obo­wia­zuje przez PO i przez m.i. Tuska i HGW prze­glo­so­wane wiec to swiad­czy o nich jak pod­cho­dza do prawa ktore sami sta­no­wia . Po dru­gie jesli prawo jest zle to trzeba je zmie­nic a nie lamac bo to two­rzy sytu­acje w kto­rej karzdy moze mowic ze dane prawo jest zle i on dla­tego go nie prze­strzega . Jesli ktos chce rza­dzic to przede wszyst­kim powi­nien miec sza­cu­nek do prawa i go przestrzegac

  14. Jan M. Fijor pisze:

    Zgoda. Trzeba zmie­nic, bo to jest prawo nie­le­galne. Uklony Jm Fijor

  15. Kazek z Chicago pisze:

    Panie Janie zgoda ze trzeba zmie­nic ale pan broni tych ktu­rzy to prawo usta­no­wili a teraz go nie chca prze­strze­gac czyli oszo­stow tylko dla­tego ze sa zpana paki czyli kole­sio­stwo w czy­stym wydaniu

  16. Jan M. Fijor pisze:

    Ja nie mam paki wsrod poli­ty­kow. Ja tylko chro­nie podat­ni­kow. jmf

  17. kolarz pisze:

    Bar­dzo mi się podoba ten arty­kuł, cho­ciaż nie gło­szę zasady, że „demo­kra­cja jest dobra na wszystko”, ani nawet nie uznaję twier­dze­nia, ze to, co dzi­siaj jest w Pol­sce to wła­śnie demo­kra­cja. Arty­kuł jest ważny z dwóch powo­dów i ma jedną sporą wadę.
    Powód pierw­szy: Autor wni­kli­wie ana­li­zuje kon­se­kwen­cje wspo­mnia­nej ustawy i spo­sób jej funk­cjo­no­wa­nia, obna­ża­jąc „pozór demo­kra­cji” zwłasz­cza w pol­skich warun­kach ustro­jo­wych. Takich „kwiat­ków” zna­la­złoby się mnó­stwo, szcze­gól­nie na styku wła­dzy „rzą­do­wej” i „samo­rzą­do­wej”. Tak wła­śnie została pomy­ślana cała reforma admi­ni­stra­cji: jak dawać wła­dzę samo­rzą­dom, żeby nie tylko nie umniej­szyć wła­snej, ale przy oka­zji zrzu­cić na nie sporą część odpo­wie­dzial­no­ści.
    Powód drugi: Prze­ciętny dzi­siej­szy „dzien­ni­karz” (publi­cy­sta, komen­ta­tor itp.), nawet jeśli napi­sałby coś rów­no­waż­nego w tre­ści, to obo­wiąz­kowo wyko­rzy­stałby to jako oka­zję do kry­tyki PiS i koali­cji, a co bar­dziej zacie­kli i ambitni wycią­gnęli by nawet wnio­ski obcią­ża­jące oso­bi­ście A. Lep­pera (taka moda…). Nic to, że ustawa jest dzie­łem SLD, tej samej par­tyi, któ­rej tusko­ro­kitne, ide­owe pery­fe­ria gro­mią dzi­siaj PiS za jej sto­so­wa­nie. Oni zawsze trak­to­wali adre­sa­tów swo­jej pro­pa­gandy jak bez­ro­zumny motłoch i zawsze to było sku­teczne.
    Z czym się nie zga­dzam: Trudno mi zaak­cep­to­wać wnio­sek Autora, że naj­lep­szym wyj­ściem byłaby abo­li­cja. Pro­szę zauwa­żyć, ze wyj­ścia są co naj­mniej cztery:
    1) Dopro­wa­dzić do zadzia­ła­nia ustawy i wybo­rów uzu­peł­nia­ją­cych, co w tak krót­kim cza­sie po wła­ści­wych wybo­rach z pew­no­ścią nie­wiele by zmie­niło w spra­wach per­so­nal­nych. Zmie­nić ustawę.
    2) Abo­li­cja, jako roz­wią­za­nie doraźne i zmiana ustawy.
    3) Abo­li­cja bez zmiany ustawy.
    4) Zała­twie­nie sprawy w dro­dze decy­zji woje­wo­dów (na pole­ce­nie pre­miera).
    Pro­szę zauwa­żyć, że żadne z tych roz­wią­zań nie jest „pro­pa­gan­dowo bez­pieczne”, tzn. każde byłoby pod­stawą do wsz­czę­cia hała­śli­wej nagonki na rząd. Nie rozu­miem (w naj­lep­szym wypadku) inten­cji Autora suge­ru­ją­cego naj­wy­raź­niej roz­wią­za­nie z p. 3. Prze­cież wszel­kie tego rodzaju „abo­li­cje” to typowe dzia­ła­nie prawa wstecz, albo po pro­stu bez­pra­wie, na doraźny, poli­tyczny uży­tek. Sytu­acja jest taka, że mamy złe prawo, nie­kon­sty­tu­cyjne i w dodatku dys­funk­cjo­nalne i trzeba je przede wszyst­kim ZMIENIĆ, a zanim się zmieni – sto­so­wać. Na tym wła­śnie polega zasada lega­li­zmu i pań­stwo prawa. Jeśli to nie jest speł­nione, to wszel­kie zapew­nie­nia o tym, ze „mamy demo­kra­cję” można zali­czyć do obraź­li­wie bzdur­nych zabie­gów czar­nej pro­pa­gandy.
    Nie prze­ko­nują mnie fary­zej­skie argu­menty w rodzaju „kto za to zapłaci”, zwłasz­cza, że pocho­dzą z krę­gów ści­śle ide­owo zwią­za­nych z auto­rami tej ustawy. Każde wybory kosz­tują, zasad­ni­cze były wie­lo­krot­nie droż­sze niż uzu­peł­nia­jące, a „mimo to” odbyły się, bo tak sta­nowi prawo. Wpro­wa­dze­nie dyk­ta­tury zli­kwi­do­wa­łoby pro­blem kosz­tów wybo­rów; czy gło­si­ciele demo­kra­cji i bez­wa­run­ko­wej abo­li­cji (jed­no­cze­śnie!) do tego zmie­rzają?
    Naj­waż­niej­szym jed­nak ele­men­tem arty­kułu są nie­zwy­kle celne uwagi na temat odpo­wie­dzial­no­ści – zarówno poli­ty­ków, jak i urzęd­ni­ków za skutki sta­no­wio­nego i egze­kwo­wa­nego prawa. Duże brawa dla Autora za tę uwagę. Dopóki będzie tak, jak jest, a nie tak, jak odbywa się to w USA, dopóty raczej d***kracja tu będzie (jak pisze pewien pan w pod muchą) a nie demokracja.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*

Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts Contacts