Zapluty karzeł interwencjonizmu

Inter­wen­cjo­nizm nie­uchron­nie pro­wa­dzi do socja­li­zmu (Ludwig von Mises)

Doma­ga­nie się inter­wen­cji poli­tycz­nej w gospo­darce – jak tego chce opo­zy­cja, związki zawo­dowe, znaczna część mediów a ostat­nio także pre­zy­dent — nie jest kwe­stią poli­tycz­nego wyboru, a więc pod­ję­cia lep­szej decy­zji w celu walki ze złem, lecz dowo­dem igno­ran­cji i aro­gan­cji rządzących.

Igno­ran­cja

Ktoś, kto ma choć mini­malną orien­ta­cję w eko­no­mii powi­nien wie­dzieć, że środki, jakimi dys­po­nuje rząd i apa­rat wła­dzy pocho­dzą z legal­nej (mniej lub bar­dziej) kon­fi­skaty mie­nia oby­wa­teli. Kre­dyt pań­stwowy, zwany eufe­mi­stycz­nie dziurą albo kotwicą budże­towa też jest kon­fi­skatą. Jak to syn­te­tycz­nie ujął inny wybitny eko­no­mi­sta, nobli­sta, Frie­driech A. Hayek: „pań­stwo ma tylko tyle, ile zabie­rze oby­wa­te­lom”. Inter­wen­cjo­nizm polega więc na zabie­ra­niu jed­nym i dawa­niu dru­gim. W prze­ci­wień­stwie do wol­nego rynku, na któ­rym zdo­by­wa­nie środ­ków (pie­nię­dzy) jest rezul­ta­tem wytwa­rza­nia towa­rów i usług poszu­ki­wa­nych przez oby­wa­teli w dobro­wol­nej wymia­nie, pań­stwo nie zara­bia, lecz posłu­gu­jąc się apa­ra­tem przy­musu oby­wa­te­lom pie­nią­dze zabiera (podatki). Zabrać można tylko tym, któ­rzy coś posia­dają. A kto posiada? Ten, kto pro­du­kuje towary i usługi potrzebne ludziom. To on pro­du­kuje bogac­two narodu, za które naród mu płaci. Gdyby nie pro­du­ko­wał, nie zara­białby, a zatem nie byłoby mu co kon­fi­sko­wać. Jeśli zatem pań­stwo kon­fi­skuje dochody pro­du­cen­tom bogac­twa, to tym samym likwi­duje mają­tek, jaki swoja pracą, przed­się­bior­czo­ścią, ini­cja­tywą, pomy­sło­wo­ścią i wie­dzą stwo­rzyli.
I co pań­stwo z tymi skon­fi­sko­wa­nymi środ­kami robi? Prze­ka­zuje je tym, któ­rzy ich nie posia­dają. Gdyby posia­dali, nie trzeba by było kon­fi­skaty do nich trans­fe­ro­wać.
Pomi­jam tu aspekt moralny, że zmu­sza się jed­nego czło­wieka do utrzy­my­wa­nia innego, obcego mu czło­wieka, a także aspekt korup­cyjny, nepo­tyzm i kole­sio­stwo, zakła­da­jąc że poli­tycy są uczciwi, co jest zało­że­niem mocno na wyrost. Nie mam jed­nak powodu sądzić, że np. pre­zy­dent Lech Kaczyń­ski, który jest orę­dow­ni­kiem inter­wen­cji rządu nie jest czło­wie­kiem uczci­wym.
Dla­czego adre­saci inter­wen­cji pań­stwa mają pro­blemy? Innymi słowy, dla­czego – w prze­ci­wień­stwie do tych, któ­rym rząd i kon­fi­skuje — nie posia­dają i trzeba im poma­gać? To pro­ste. Ponie­waż nie potra­fią sku­tecz­nie i z zyskiem pro­du­ko­wać dóbr cie­szą­cych się wzię­ciem rynku, czyli ludzi, kon­su­men­tów. Kon­klu­du­jąc: inter­wen­cjo­nizm polega na tym, że dobrych, gospo­dar­nych pro­du­cen­tów dóbr i usług karze się za ich sku­tecz­ność, nagra­dza­jąc rów­no­cze­śnie tych, któ­rzy sobie nie radzą. Pamię­tajmy przy tym, że nie radze­nie sobie nie jest li tylko przy­pa­dło­ścią osob­ni­czą. Jest to dzia­ła­nie szko­dliwe z eko­no­micz­nego i spo­łecz­nego punktu widze­nia. Ludzie, któ­rzy pro­du­kują źle i drogo (i wła­śnie z tego powodu ich pro­dukty nie cie­szą się wzię­ciem) mar­nują zasoby (ener­gię, czas, surowce, pracę ludzką), któ­rych nam wciąż bra­kuje, skut­kiem czego nie możemy tych zaso­bów spo­żyt­ko­wać do dzia­łań bar­dziej poży­tecz­nych. Sło­wem: mar­nują zasoby pro­du­ku­jąc buble. Takiej dzia­łal­no­ści nie wolno popie­rać, tym bar­dziej, że wspie­ra­jąc pro­du­cen­tów bubli osła­biamy tych, któ­rzy są pro­duk­tywni i zaspo­ka­jają potrzeby spo­łe­czeń­stwa. To tyle na temat ignorancji.

A teraz arogancja

Inter­wen­cja poli­tyczna opiera się na prze­ko­na­niu, że oto lud, który jest osta­tecz­nym sędzią pro­du­cen­tów nie wie co robi i dla­tego wybiera nie to, co mu naj­le­piej służy, lecz coś zupeł­nie prze­ciw­nego. Poli­tyk musi to sko­ry­go­wać i dla­tego inter­we­niuje. Pro­blem w tym, że lud za swoje wybory płaci, a poli­tyk nie. Po dru­gie, to prze­cież poli­tyk (rząd) służy ludowi a nie odwrot­nie. Po trze­cie, żyjemy w sys­te­mie demo­kra­tycz­nym, w któ­rym wola więk­szo­ści jest rze­czą świętą. Lud kupu­jąc buty od pro­du­centa X, a nie od Y, jak tego chciałby pre­zy­dent myli się w takim samym stop­niu, w jakim myli się wybie­ra­jąc na pre­zy­denta Lecha Kaczyń­skiego, a nie, dajmy na to, Sta­ni­sława Tymiń­skiego. Skoro respek­tu­jemy wybory poli­tyczne, respek­tujmy także eko­no­miczne, tym bar­dziej, że te ostat­nie są znacz­nie bar­dziej dłu­go­fa­lowe i prze­ni­kliwe niż nasta­wione na ter­min krótki (kaden­cję spra­wo­wa­nia urzędu) decy­zje poli­tyczne. Inter­wen­cjo­nizm jest zatem odbie­ra­niem wła­dzy ludziom na rzecz wła­dzy poli­tyka, który jest prze­ko­nany o tym, iż wie lepiej. Nasi poli­tycy, na czele z pre­zy­den­tem Kaczyń­skim dowie­dli nie jeden raz, że o eko­no­mii mają poję­cie bar­dzo blade, a wła­ści­wie go nie posia­dają. Inter­wen­cjo­nizm to nic innego jak ode­bra­nie suwe­ren­no­ści oby­wa­te­lowi. To poli­tyka trak­tu­jąca go, jak pół­główka, który nie wie co robi i po wrzu­ce­niu kartki do urny powi­nien zostać ubez­wła­sno­wol­niony przez swych repre­zen­tan­tów. Tym­cza­sem życie uczy, że to do poli­tyki idą ludzie, któ­rzy sobie nie radzą. Jeśli ktoś ma co do tego wąt­pli­wo­ści, niech spraw­dzi życio­rysy tych pań i panów. Bez względu na sze­ro­kość geo­gra­ficzną, rasę czy kul­turę są to prze­waż­nie ludzie, któ­rzy rzadko kiedy byli w sta­nie sami się utrzy­mać, a ich doświad­cze­nia w dzie­dzi­nie przed­się­bior­czo­ści są zerowe. To oni, aro­ganci powinni być ubez­wła­sno­wol­nieni. Nie my, skromni pro­du­cenci majątku narodowego.

Jan M. Fijor
„różne” 2009-05-23

Podziel się:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Posterous
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Print
  • email

Komentarzy: 7

  1. Mokka pisze:

    Jasne zgoda!!!
    Ja jesz­cze lubie jak mi wma­wiaja ze zycie jest naj­wiek­sza war­to­scia !!!
    Koniec swiata jak mawial Popiolek

  2. Jan M. Fijor pisze:

    Prawo do życia to jedyne prawo, jakie czło­wiek posiada i tego prawa nikt nie ma prawa nas pozba­wiać. A mimo to pozba­wia… Ukłony JM Fijor

  3. Mokka pisze:

    Jesz­cze jedno stwier­dze­nie .
    Pol­ska to pan­stwo prawa .Tego to juz slu­chac sie nie da.Prawda Panie Kluska ?

  4. Jan M. Fijor pisze:

    Pol­ska to pań­stwo demo­kra­tyczne, a nie pań­stwo prawa. Gdyby to było pań­stwo prawa, to by sza­no­wano np. prawo wła­sno­ści, a nie na demo­kra­tyczne żąda­nie meneli kon­fi­sko­wano pie­nią­dze na utrzy­ma­nie nie­ro­bów. Ja bym mógł sobie wyciąć drzewo we wła­snym lesie etc. Pozdra­wiam JM Fijor

  5. Tomasz Jaksiemasz pisze:

    A pro­pos zna­jo­mo­ści eko­no­mii: mie­siąc temu w Sta­nach uka­zała się nowa książka pro­fe­sora Sowella „The Housing Boom and Bust”. Czy Wydaw­nic­two wie coś o tym i można liczyć na pol­skie wyda­nie w naj­bliż­szej przy­szło­ści? Pozdrawiam

  6. Jan M. Fijor pisze:

    Nie, nie wydamy tego, ponie­waż jest to zbyt ame­ry­kań­ska sprawa, nato­miast teo­rie zja­wisk opi­sy­wa­nych przez prof. Sowella zawie­rają inne nasze książi, Misesa, Roth­barda, Hop­pego. Ukłony i dzię­kuję za zainteresowanie

  7. contrarius pisze:

    Panie Janie jedno zastrze­że­nie. „Pol­ska to pań­stwo demo­kra­tyczne, a nie pań­stwo prawa.” Czy to ma zna­cze­nie czy Pol­ska to pań­stwo demo­kra­tyczne czy też rzą­dzi monar­cha? Ważne jest, że Pol­ska jest pań­stwem praw­nym — prawo nie jest stałe. Tak czy ina­czej pań­stwo prawa z pań­stwem praw­nym łatwo pomy­lić mimo ewi­dent­nych różnic.

    Ja też sobie nie odpusz­czę pyta­nie o nowe wydaw­nic­twa. Jest jakaś szansa na wyda­nie, może Karla Hess’a albo „The Machi­nery of fre­edom” D. Fried­mana albo coś od Kon­kina, albo innych agorystów?

    Pozdra­wiam! Życzę dużo zdro­wia, zdro­wia, zdro­wia i jesz­cze raz pieniędzy.

Zostaw swój komentarz

Komentarz

*