Kto czyta (Austriaków) nie błądzi

chat-dymki
13

Austriacka Szkoła Ekonomii to dziś jedyna teoria ekonomiczna, która niemal w całości tłumaczy gospodarcze zagadki i problemy współczesnego świata. Odpowiadając tym samym na pytanie, kto jest winien inflacji, deficytowi budżetowemu, kryzysom i coraz większym trudnościom w rozwoju ekonomicznym.

Teoria austriacka nie kokietuje polityków, rządów czy salonów władzy. Jest dokładnie odwrotnie. Obnaża ona bezlitośnie błędy i złudzenia faszyzmu i socjalizmu, a przede wszystkim słabość solidarnego z nimi, coraz bardziej dominującego nasz świat interwencjonizmu. Od pierwszego dzieła Carla Mengera, Austriacy pokazują, że powrót do kolektywizmu, planowania centralnego, prowadzenie ręcznej polityki monetarnej, chronienie przez państwo nadużyć banków tworzących pieniądze z powietrza, masowa redystrybucja i będąca ich skutkiem, najgorsza z dolegliwości, jaką jest INFLACJA, to działania odpowiedzialne nie tylko za recesje i kryzysy, ale także za tragiczne wojny, masowe ludobójstwa i nędze milionów ludzi. Stąd, ostrzegają czym może skończyć się powtórką z historii.

Nietrudno więc zrozumieć, dlaczego Austriacka Szkoła Ekonomii, a więc wolny rynek, indywidualizm, wolność wyboru i konkurencja nie cieszą się sympatią polityków czy sprzyjających im intelektualistów. Pośród tych ostatnich czołową grupę stanowią tzw. ekonomiści. Wiedza propagowana przez tę szkołę jest dla nich wszystkich wyrzutem sumienia. Pokazuje jak bardzo się mylą, jak bardzo są zbędni, a co gorsza, że my – zwolennicy wolności – o tym wiemy i nigdy nie ustaniemy – pardon za patos – w głoszeniu tej prawdy światu.

Z powyższych powodów wydawanie książek demaskujących ignorancję i arogancję władz jest znacznie trudniejsze. Najlepszy dowód, że poza paroma dziwakami, jak choćby niżej podpisany, teorii austriackiej – nie tylko zresztą w Polsce – prawie w ogóle się nie wydaje. Nieliczne pozycje publikowane są w kręgu zamkniętych think-tanków i rzadko kiedy sięgają mainstreamu. Pomijając „chorobę czerwonych oczu”, na którą cierpią establishmenty i tzw. elity współczesnego świata, gdyby nawet jakieś większe wydawnictwo chciało wydać Misesa, Mengera czy Rothbarda, nie mając szansy na grant z Ministerstwa Kultury czy innej budżetowej kasy, swoich pieniędzy nie ryzykuje i książek nie publikuje, wydając w zamian entuzjastycznie przez władzę odbieranych prof. prof. noblistów: Krugmana, Stiglitza czy Samuelsona, na których wydanie są pieniądze nie tylko w Brukseli, ale nawet w najciężej dotkniętych kryzysem, Atenach, Lizbonie czy Lubljanie. Co więcej, prócz dotacji, etatyzm może zawsze liczyć na życzliwość Akademii, która nakaże studentom, by gorliwie czytali teorie, które się skompromitowały w chwili swego ukazania, a nawet wcześniej, tym samym zapewniając wydawcom wyższą poczytność prac wychodzących spod piór zwolenników kolektywizmu, a wraz z nią odpowiednią rentowność.

Mimo iż szkoła austriacka porusza się wciąż bocznymi drogami, jej polskojęzyczna oferta wydawnicza jest całkiem pokaźna. Na rynku znaleźć już można około 100 tytułów, najważniejszych i najbardziej reprezentatywnych dzieł m.in. Ludwiga von Misesa, Murraya N. Rothbarda, Jesusa H. de Soto, Marka Skousena, Henry Hazlitta, Hansa H. Hoppego, Israela Kirznera, ks. Jacka Gniadka, czy prekursora szkoły, Frederica Bastiata. Ciągle pojawiają się nowe tytułu. Za kilka tygodni ukaże się dzieło twórcy szkoły, Carla Mengera, Zasady ekonomii, potem fundamentalna praca b. prezesa Międzynarodowego Towarzystwa Ekonomicznego, Fritza Machlupa p.t. Giełda, kredyt, kapitał, Logika ekonomiczna Marka Skousena, która – mamy taką nadzieję – wyprze w końcu  z polskich szkół podręcznik Samuelsona i wiele innych prac, które piętnują arogancję polityków, zwłaszcza ich ingerowanie w gospodarkę, wskazując równocześnie drogę wyjścia ze ślepego zaułku socjalizmu i faszyzmu.

Niestety, za tą ofertą nie podąża zainteresowanie Akademii. Powiem więcej, znakomita większość polskich wykładowców akademickich, w tym profesorów, teorii austriackiej nie zna, więc nie wykłada. Poza nielicznymi wyjątkami – jak np. Wrocław, z prof. Witoldem Kwaśnickim, Białystok z prof. Robert Ciborowskim, Kraków z doc. Dariuszem Jurusiem – najbardziej znane uczelnie ekonomiczne kraju raczej nauczania teorii ekonomii wolnorynkowej, w tym austriackiej unikają. Czy trudno im się dziwić, skoro są utrzymywane albo przynajmniej regulowane przez rząd i jego agendy. Stąd chętniej naucza się w nich egalitaryzmu, keynesizmu, a nawet marksizmu, bo one gwarantuje kasę, splendor i prestiż – żyjących polityką i z polityki – mediów, niż wolnego rynku i indywidualizmu.

Na szczęście natury świata, rynku i ludzi oszukać się nie da. Wbrew opisanym tendencjom coraz więcej osób sięga po dzieła Austriaków. Instytut Misesa obchodzi w tym roku dziesięciolecie, powstaje właśnie Instytut Rothbarda, jest Fijorr Publishing, jednakże to co cieszy najbardziej, to rosnąca rzesza młodych przedsiębiorców, finansistów, studentów ekonomii buntujących się przeciwko mainstreamowemu podejściu do ekonomii i gospodarki.

Praktycy życia gospodarczego jako pierwsi dostrzegli skutki doktryny politycznego interwencjonizmu i redystrybucji. Dlatego książki szkoły austriackiej stały się hitami ludzi giełdy, przedstawicieli biznesu high-tech, a zwłaszcza młodych przedsiębiorców z grupy startupowców. Oni nie mogą kłamać i udawać. Za dużo ryzykują. Jako autentyczni przedsiębiorcy rzadko sięgają po fundusze unijne czy inne formy „wspierania przedsiębiorczości”, korzystając najczęściej z własnych sił, własnych funduszy i przewagi konkurencyjnej, którą sami tworzą. Wiedzą bowiem, że jeśli tego w biznesie nie będzie, nawet hojne dotacje z Brukseli, na dłużej nie pomogą.

To właśnie Im dziękujemy za wierność i lojalność! Nie było łatwo, przyznajemy, ale dzięki Wam ludziom udało się. Krok po kroczku. Tytuł za tytułem. Do Was też zwracam się z apelem: popierajcie nas, czytajcie nasze książki! Macie wciąż okazję pomóc nie tylko sobie, nie tylko Fijorr Publishing, lecz także tym, którzy nadal tkwią w mroku trzeciej drogi, sprawiedliwości społecznej, czy teorii zrównoważonego rozwoju i głosują na ludzi rzucających nam pod nogi kłody.

Jan M Fijor

 

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. marcinach pisze:

    Faktem jest ze ASE tlumaczy wiele, elegancko, ale politykierzy wola klakerow i cwaniczkow – spadkobiercow Keynesa (jak w teledysku Hayek kontra Keynes). Mam nadzieje, ze XXI wiek bedzie czasem wolnosci i odworci sie fala. Pozdrawiam,
    M

  2. Marcel pisze:

    Może wydałby Pan „Capitalism: A Treatise on Economics” George’a Reismana? Podobno to jedna z lepszych książek austriackich ostatnich lat.

  3. Jan M. Fijor pisze:

    Mam prawa do tej ksiazki, ale wydam ja pozniej. Narazie mam inne priorytety.
    Gielda sie zawali, pieniadz kruchy, temu wiec poswiecam kilka nastepnych lektur.
    Oraz jak zwykle przedsiebiorczosci. Wszystko, niemiennie w duchu austriactwa.

    Ukłony, AEIOU

  4. marcinach pisze:

    Pan Jan ma racje. Juz nie jest tak rozowo, a przyszlosc? W czarnych barwach. Mnie ucieszyly wszystkie publikacje Marka Skousena. Nadrabiam tez lekture, ktora zaniedbalem – Sekret amerykanskich milionerow. Pozdrawiam,

  5. marcinach pisze:

    ‚ Za kilka tygodni ukaże się dzieło twórcy szkoły, Carla Mengera, Zasady ekonomii, potem (…) Fritza Machlupa p.t. Giełda, kredyt, kapitał, Logika ekonomiczna Marka Skousena’ – ja nie moge sie doczekac.

  6. Z niecierpliwością czekam na „Zasady ekonomii” Mengera. Pozdrawiam!

  7. Laik pisze:

    Panie Janie, a na ukazanie się w końcu na polskim rynku „A Monetary History of the United States 1867-1960” Friedmana jest szansa? W ogóle rozważał Pan kiedyś wydanie tej książki?

    I jeszcze jedno pytanie: kiedy można oczekiwać premiery „Economic logic” Skousena?

  8. marcinach pisze:

    ‚A Monetary History of the United States 1867-1960’ Friedmana i Schwartz to 900 stronicowa ceglowka dla historykow pieniadza. Prawie 100 stron samych wzrow i tabel w samych 2 zalacznikach! Do tego tablele, wykresy i rysunki w tekscie. Fakt, jest to klasyka, ale kto czyta teraz klasyke? Kolejna, ciezka ksiazka na polke? Do ludzi predzej przemawia dobra publicystyka ekonomiczna, wlasnie takich autorow jak T. Sowell, S. Landsburg, D. Friedman, M. Skousen. Oczywiscie to moja opinia. Po sukcesie ‚Freakonomii’ (ekonomii chicagowskiej w najplytszej formie) nie mam co do tego zludzen.

  9. Laik pisze:

    Możliwe, że masz rację. Być może coś Jima Rogersa cieszyłoby się większą popularnością szczególnie, że niczego od tego autora u nas nie ma.

  10. marcinach pisze:

    Jim Rogers? Moze byc. Dobry pomysl.

  11. Kuba pisze:

    A może jakieś pakiety książek? 🙂

  12. Jan M. Fijor pisze:

    Dobry pomysl.
    Przyrzadzimy pakiety!
    pozdrawiam

  13. Jan M. Fijor pisze:

    Twego chyba nie wydamy. To szkola chicagowska. sojusznicza, ale jednak austriacka ma priorytet.
    Ukłony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *