CO JEŚLI GŁÓWNE PRZYCZYNY BIEDY TO PRZYCZYNY BEHAWIORALNE?

chat-dymki
1

Realizowanie poszczególnych kroków formuły sukcesu – zdobycie wykształcenia, znalezienie pracy oraz żony przed poczęciem pierwszego dziecka – działa jak ubezpieczenie od ubóstwa.

Bronks, jedyny spośród pięciu okręgów Nowego Jorku, który leży na stałym amerykańskim lądzie, w przeszłości wyróżniał się nie tylko pod względem geograficznym, ale też socjologicznym. W latach 30 XX wieku nazywany był, jak zauważył słynny socjolog Daniel Patrick Moynihan, „miastem bez slumsów”. Było to „jedyne miejsce w całym kraju, gdzie komercyjne budynki mieszkalne powstawały w czasie wielkiego kryzysu”. Jednak w trzecim dwudziestopięcioleciu XX wieku, w szczególności w Bronksie Południowym, doszło do społecznej regresji, którą Moynihan określił jako „istny Armagedon, upadek , który w mojej opinii nie ma sobie równych w dziejach urbanizacji”.

Pośród kilku przyczyn staczania się, w tym oraz innych przypadkach, w stan wielopokoleniowej nędzy, jedna wydaje się nadrzędna – rozpad rodziny. W całym zjawisku jest wiele niewiadomych, pewne natomiast jest jedno: dla dzisiejszych młodych dorosłych, stosowanie się do „formuły sukcesu” działa jak ubezpieczenie przeciwko biedzie. Dowody przedstawiono w raporcie „The Millennial Success Sequence”, opublikowanym przez American Enterprise Institute oraz Institute for Family Studies. Jego autorami są Wendy Wang z IFS oraz W. Bradford Wilcox z Uniwersytetu w Wirginii i AEI.

Formuła sukcesu, sugerowana już we wcześniejszych pracach, między innymi przez Rona Haskinsa i Isabel Sawhill z Brookings Institution, jest następująca: Najpierw zdobądź przynajmniej dyplom ukończenia szkoły średniej, następnie znajdź pracę, później weź ślub i dopiero wtedy zacznij myśleć o dzieciach. Wang i Wilcox, skupiając się na pokoleniu Millennials[1], a konkretnie na przedziale wiekowym 28–34 – jego najstarszych członkach – ustalili, że spośród osób, które zastosowały się do tej formuły jedynie 3 procent żyje w ubóstwie.

Nieproporcjonalnie duży odsetek przedstawicieli tej kohorty wiekowej – 55 procent – miało dzieci przed ślubem. Dla porównania, w grupie późnych Baby boomers[2] odsetek ten wynosił 25 procent. Jeśli podzielimy amerykańskie gospodarstwa domowe pod względem dochodu na 3 części, 86 procent młodych ludzi objętych badaniami Wang i Wilcoxa, którzy z dziećmi wstrzymali się do ślubu należeć będzie do przedziału środkowego lub górnego. 47 procent tych, którzy formuły sukcesu nie przestrzegali znajdzie się w przedziale dolnym.

Jednym ze współczesnych problemów, zdaniem Wilcoxa, jest model małżeństwa, w którym partnerzy są dla siebie „bratnimi duszami”, skupionymi na własnej osobie, małżeństwo traktującymi głównie jako szansę na rozwój osobisty i miłosne spełnienie, a nie jako preludium do stworzenia rodziny. Inny problem wynika z tego, że część inteligencji widzi formułę sukcesu jako normy charakterystyczne dla klasy średniej, których nie wypada narzucać innym. Jak zauważa socjolog AEI Charles Murray, zbyt wielu przedstawicieli klasy średniej i wyższej, którzy żyli zgodnie z formułą sukcesu, promuje dziś zachowania inne, niż te, które sami praktykowali, preferując „ekumeniczną uprzejmość” i postawę bezkrytyczną.

W zdrowych społeczeństwach niewiele myśli się o fundamentalnych wartościach i normach społecznych. Są one traktowane jako „oczywistości”. Tymczasem normy te uległy zasadniczym zmianom odkąd prezydent Lyndon Johnson ogłosił „bezwarunkową” wojnę z ubóstwem. Przymiotnik ten implikował fałszywe założenie: ubóstwo nie zostało zlikwidowane tylko z powodu słabego jak dotąd zaangażowania państwa w kwestie kluczową w prowadzeniu wojny – zapewnianie środków materialnych.

Jednak co jeśli główne przyczyny ubóstwa nie wynikają z dystrybucji środków materialnych, lecz schematów behawioralnych – złych wyborów i kultur, które je promują? Jeśli tak jest, politycy muszą przemyśleć swoją wiarę w zbawienie społeczne poprzez gospodarczą obfitość.

Odwrócenie regresji społecznej poprzez politykę społeczną mającą na celu stworzenie zdrowej kultury przypomina strategię „budowania narodów” w polityce zagranicznej – amerykańskie przedsięwzięcie o marnych efektach. Wang i Wilcox rekomendują edukację skierowaną na wysoki poziom umiejętności zawodowych, subsydiowanie niskopłatnych stanowisk oraz „publiczne i prywatne kampanie społeczne realizowane w szkołach i mediach, promujące małżeństwo i „formułę sukcesu”.

Sukces to rzecz jasna coś bardziej skomplikowanego niż podporządkowanie się konkretnemu schematowi. Ludzie ubodzy nie mają równego dostępu do kulturowych źródeł kapitału ludzkiego. W książce Hillbilly Elegy [Elegia o wieśniaku – przyp. tłum.] J. D. Vance[3], opisuje swoją drogę od dzieciństwa w ubogich rejonach Appalachów do studiów na prestiżowej Yale Law School. Wspomina między innymi doświadczenia w procesie rekrutacyjnym do znanych firm prawniczych, podczas którego dowiedział się na przykład „której łyżki należy używać do jedzenia zupy” oraz że „twoje buty i pasek powinny do siebie pasować”. Takie niuanse mogą wydawać się trywialne. Nie są trywialne dla awansu społecznego.

Jednak znacznie ważniejsza jest wspomniana formuła sukcesu. W czasach Nathaniela Hawthorne’a[4], jak również w naszych, mówiło się, że aktualne problemy są tak beznadziejne, że stare zasady trzeba dostosować do nowej rzeczywistości. Tymczasem być może nowa rzeczywistość jest rezultatem porzucenia starych zasad. Hawthorne rekomendował poradzić się „szanowanych starych głupców kurczowo trzymających się jednej czy dwóch idei, które nie stały się modne od wczoraj”. Idei takich jak: najpierw wykształcenie, praca i ślub, a dopiero potem dzieci.

Autor: George Will
Przekład: Krzysztof Zuber

[1] Chodzi o tzw. Pokolenie Y, osoby urodzone w latach 1980 – 1995 – [przyp. tłum.].

[2] Osoby urodzone w latach 1957 – 1964 – [przyp. tłum.].

[3] Amerykański autor i inwestor wysokiego ryzyka – [przyp. tłum.].

[4] Pisarz romantyczny, uważany za jednego z największych i najbardziej wpływowych twórców literatury amerykańskiej XIX wieku – [przyp. tłum.].

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Jan M. Fijor napisał(a):

    Myślę, że są ciekawsi myśliciele od George’a Willa. Przykład najświeższy to Jordan Peterson, Warto by może przytoczyć jego opinie i myśli.

    Ukłony
    jmf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *