Jordan Peterson to nowy guru internautów. Filozof-buntownik głosi niepopularne opinie, które porywają miliony osób

chat-dymki
4

Tekst autorstwa Bartosza Godzińskiego, który ukazał się na portalu NaTemat 31 maja 2018 roku.
http://natemat.pl/239651,kim-jest-jordan-peterson-filozof-ktory-wplynal-na-ruch-incel-anty-metoo

Jego wykłady na YouTube mają miliony wyświetleń. Wywiady, w których ze stoickim spokojem odpiera ataki feministek, rozchodzą się viralowo w popularnych serwisach społecznościowych. Jest autorem książek i publikacji naukowych, które dla wielu młodych osób stanowią odpowiednik Biblii, a on sam jest swego rodzaju guru. Jordan Peterson to otoczony kultem filozof, który nie uniknął kontrowersji. Niektórzy sądzą, że jego słowa pogłębiają szowinizm wśród mężczyzn, a nawet mają związek z… zamachem terrorystycznym w Toronto.

Dr Jordan Peterson to pochodzący z Kanady 56-letni psycholog kliniczny. Jest współczesnym filozofem, który z pewnością nie zyskałby takiego rozgłosu, gdyby nie potęga internetu. Obronił doktorat, wykładał na Harvardzie i napisał ponad 100 publikacji naukowych, ale dopiero jego filmy na YouTube przyniosły mu ogólnoświatową sławę. Na publikowanych wykładach w przystępny sposób opowiada o życiu, religii, społeczeństwie czy polityce – stara się interpretować zjawiska, a nie wysnuwać hipotezy.

Jego przemyślenia o świecie są logicznie uargumentowane, podparte badaniami, codzienną pracą z pacjentami i odwołaniami do Biblii, Nietzschego, Freuda, Junga i Dostojewskiego. Filozofia Petersona jest bardzo nieoczywista – zwłaszcza elementy, które dotyczą kobiet – stał się idolem wielu mężczyzn. Lubi go skrajna prawica, choć sam uważa się za „klasycznego liberała”.

Jordan Peterson niedługo wyskoczy mi z lodówki
Postać Kanadyjczyka od dłuższego czasu przewija się w artykułach i serwisach społecznościowych jak Twitter, Facebook, YouTube czy Wykop. Jest akademickim celebrytą, który zaraził setki tysięcy osób, a media wciąż próbują zrozumieć na czym polega jego fenomen, rozkładając słowa myśliciela na czynniki pierwsze. Tim Lott na łamach „Guardiana” napisał o nim, że jest „przedziwną miksturą teologa, psychologa, konserwatysty, liberała i sekularnego kaznodziei oraz niematerialistycznym adwokatem metody naukowej”.

– O profesorze Petersonie zrobiło się głośno na skutek jego sprzeciwu wobec prób ograniczania wolności słowa w jego rodzimej Kanadzie. Wokół sprawy zrobił się szum medialny, co wzbudziło ogólne zainteresowanie jego osobą. To okazało się katalizatorem, bowiem wielu spośród tych, którzy wyszukali w internecie jego wykłady, odnalazło w nich wyjątkowy, arcyciekawy przekaz z zakresu psychologii, filozofii, biologii i rozwoju osobistego. Dalej to już efekt kuli śnieżnej – stały przyrost popularności, która stopniowo przenika także do Polski – mówi naTemat tłumacz i wydawca Krzysztof Zuber. Zajmuje się przełożeniem na nasz język książki Petersona „12 zasad na życie”. Na Facebooku powstał też odpowiedni fanpage, a fani Petersona tłumaczą jego wykłady.

Krzysztof Zuber

tłumacz, wydawca

„Przede wszystkim sam Peterson jest magnetyczny. Niejako instynktownie potrafimy rozpoznawać szczerych ludzi, od których bije dobro. Jeśli chodzi o przekaz, to myślę, że prosto w serce trafia ludzi zachęcanie do życiowej odpowiedzialności. Takiego przesłania od dekad w debacie publicznej brakowało. Dominowała raczej retoryka odwrotna – hulaj dusza, piekła nie ma. Aż tu nagle pojawia się ktoś, kto mówi, że takie życie jest puste, a człowiek prawdziwie szczęśliwy to człowiek odpowiedzialny. Odpowiedzialny za siebie, a, jeśli zdoła, również za innych. Peterson przestrzega też, aby ćwiczyć swój charakter w przygotowaniu na najgorsze, gdyż prędzej czy później w życiu człowieka pojawi się cierpienie – czy to w postaci ciężkiej choroby, utraty kogoś bliskiego, czy ostatecznie własnej starości i śmierci. Nadaje to jego przekazowi realistycznego wydźwięku, obcego współczesnemu dyskursowi.”

Prawdziwy boom na Petersona nastąpił na początku 2018 roku po jego występie w Channel 4. Oryginalną debatę obejrzano 10 mln razy i po przesłuchaniu jej mamy solidne podstawy do tego, na czym polega sukces myśliciela. Poniżej wersja wywiadu z polskimi napisami.

„W trzydziestominutowym wywiadzie, argumenty Petersona o złożonych przyczynach luki płacowej między kobietami a mężczyznami, potencjalnych negatywnych skutkach akceptacji ideologii neomarksistowskiej czy czynnikach determinujących sukcesy zawodowe, były notorycznie przeinaczane bądź ignorowane z taką perfidią, że szczery, produktywny dialog okazał się praktycznie niemożliwy” – tak o powyższym wywiadzie napisał Xavier Austin Reyna z Uniwersytetu w Teksasie. Peterson jest chętnie zapraszany do telewizji, gdzie dzielnie się broni, a jego poglądy trafiają do milionów osób, którym nie podobają się nowoczesne normy społeczne jak np. poprawność polityczna. A takich w internecie przecież nie brakuje, podobnie jak i tych, którzy bronią psychologa-buntownika.

Peterson niefortunnie stał się idolem inceli
Nazwisko psychologa w ciągu ostatniego miesiąca pojawiało się w mediach w kontekście… zamachu terrorystycznego w jego rodzinnej miejscowości – Toronto. Kierowca wjechał w tłum ludzi – zabił 10 osób, 15 ranił. Na Facebooku Aleka Minassiana, 25-letniego zamachowca, można było znaleźć ostrzeżenia, że oto rozpoczyna się „bunt inceli”. O kogo chodzi?

Incel to skrót od „involuntary celibate” (mimowolny celibat). Przedstawiciele tej społeczności to nieumyślni abstynenci seksualni. „Każdego może spotkać seksualna samotność, ale grupa, o której mowa, to heteroseksualni mężczyźni, którzy na bazie wspólnoty braku relacji romantycznych wytworzyli sobie specyficzną subkulturę, z własną wizją świata, terminologią i specyficznym brandem mizoginii” – pisała w „Dzienniku Gazeta Prawna” Karolina Lewestam. Jej obszerny i niezwykle interesujący artykuł znajdziemy pod tym linkiem.

Karolina Lewestam

gazetaprawna.pl

„Incele uważają, że świat relacji męsko-damskich jest nie fair. Niektórzy z nich są nieatrakcyjni; inni nie mają wdzięku, mają depresję, są biedni, są nieśmiali, są niepełnosprawni; część jest zupełnie zwyczajna. W grupy zbierają się, by sobie pomagać i dyskutować o swoich problemach. Nie ma nic złego w tworzeniu grup wsparcia, ale wzajemne wsparcie inceli już wiele lat temu wymknęło się spod kontroli i zamieniło się w agresywną ideologiczną wojnę podjazdową ze światem „zwykłych” (Normies). Za swoją niedolę incele winią kobiety, które w ich oczach są, w zasadzie bez wyjątku, płytkimi córami Koryntu, lecącymi na mięśnie i pieniądze, w tej właśnie kolejności.”
Czytaj więcej

W środowisku inceli „świętym” nazywany jest Elliot Rodger. To on dokonał maskary w 2014 roku w Kalifornii, kiedy to zamordował 7 osób w ramach zemsty za odrzucenie ze strony kobiet. Minassian również wychwalał Rodgera na Facebooku i niejako powtórzył jego wyczyn.

Elliot Roger

Dokonał masakry w 2014 roku

„To piękny dzień, jednak nawet najpiękniejszy dzień jest piekłem, jeśli musisz spędzać go w samotności (…).W czasie tych dwóch lat w szkole nie doświadczyłem niczego poza samotnością i smutkiem (…) Nie wiem, dlaczego dziewczyny mnie odrzucają, robię wszystko, co tylko mogę, żeby się im podobać – ładnie się ubieram, jestem wyrafinowany, mam ładny samochód, jestem uprzejmy (…) a jednak nie dają mi szansy.”

Społeczność inceli to kompletne przeciwieństwo akcji #metoo. W listopadzie zeszłego roku serwis Reddit zablokował liczącą ponad 40 tys. grupę „Incels”. Bezprawnik.pl zanotował kilka wypowiedzi, które zostały usunięte. Wszystkie dotyczą gwałtu.

„Gwałt to wymyślona konstrukcja. Kobiety lubią być gwałcone”

„Kobiety, które twierdzą, że zostały zgwałcone, same do tego zachęcały. Ubierały się nieprzyzwoicie, dużo piły, a nawet traciły przytomność na imprezach”.

„Jeżeli kobieta jest wilgotna, to nie jest gwałt. Jeżeli nie ma żadnego problemu z penetracją, to też nie jest gwałt. Feministki tylko udają trudne do zdobycia.”

„Pozwolenie kobietom decydować o tym, z kim uprawiają seks, było błędem. Kobiety nie są w stanie myśleć racjonalnie, więc nie powinny samodzielnie podejmować tak ważnych decyzji”.
Czytaj więcej

Jaki mają związek „prawiczki, którzy nienawidzą kobiet” z osobą Jordana Petersona? Filozof ma remedium na ich samotność i gniew. Przez to stał się ich idolem.

Wymuszona monogamia jedynym wyjściem dla „przegrywów”?
Filozof poproszony o komentarz do zamachu w Toronto, poruszył temat „wymuszonej monogamii” (enforced monogamy). Dla inceli takie rozwiązanie systemowe jest prawdopodobnie jedyną szansą na seks (prostytutkami gardzą) czy związek z kobietą. „Był wściekły na Boga, ponieważ kobiety go odrzucały. Lekarstwem na to jest wymuszona monogamia. To właśnie dlatego pojawia się monogamia ” – tak o zamachowcu z Toronto mówił Peterson dla New York Timesa.

https://www.youtube.com/watch?v=yn60-8Ql_44&t=5s

Bez wymuszania monogamii, zdaniem Petersona, kobiety będą się wiązać tylko z mężczyznami o wysokim statusie społecznym czyli „połowa facetów polegnie„. Kanadyjczykowi jednak wcale nie chodzi o fizyczne zmuszanie kobiet do małżeństwa z zakompleksionym prawiczkiem, a raczej o promowanie tradycyjnej formy związków w społeczeństwie.

Krzysztof Zuber

„Peterson faktycznie „pochwalił” tzw. wymuszoną monogamię, ale rozumianą inaczej niż zostało to zaprezentowane w artykule zamieszczonym na łamach „New York Times”. Sam zresztą odniósł się do stawianych tam zarzutów. W skrócie chodzi o to, że każde społeczeństwo ludzkie staje przed dwoma fundamentalnymi problemami:
1. Jak zapewnić przetrwanie kobietom i dzieciom w okresie kiedy matki są całkowicie pochłonięte opieką nad dziećmi (pierwsze kilkanaście miesięcy)
2. Jak stłumić agresję młodych mężczyzn rywalizujących o partnerki

Wymuszona społecznie monogamia, czyli inaczej mówiąc powszechna akceptacja monogamii jako normy społecznej, w dużym stopniu rozwiązuje oba te problemy. Tylko tyle.

Peterson jest przez wielu źle rozumiany, nadinterpretowany lub „wyrywany” z kontekstu (przypomina mi to casus pewnego kontrowersyjnego polskiego polityka). Jego słowa mogą być wypaczane i używane w nieodpowiedni sposób. A jak wiadomo – wiedza to potęga.

– Rozwój internetu sprawił, że w debacie publicznej udzielać się może w zasadzie każdy – i ma to zarówno dobre, jak i złe strony. Jedną z tych złych jest to, że poglądy profesora Harvardu mającego w swoim dorobku ponad sto publikacji naukowych może wypaczyć byle bloger czy anonimowy komentujący. Rolą rzetelnych mediów jest oddzielanie prawdy od fałszu – tłumaczy Zuber.

– Jeśli chodzi o powoływanie się środowisk „inceli” na myśl Petersona – gdyby o reputacji człowieka miało decydować to, kto go cytuje lub się na niego powołuje, każdy kto kiedykolwiek powiedział coś kontrowersyjnego uchodziłby za wariata albo niegodziwca. Jordan Peterson udostępnił w sieci kilkaset godzin swoich wykładów. Ludzie, którzy chcieliby go skompromitować (a takich nie brakuje) skrupulatnie przesłuchiwali te wykłady w poszukiwaniu czegoś alarmującego. Do dziś niczego nie znaleźli. Ten fakt chyba o czymś świadczy.

Jaka jest naprawdę filozofia Petersona?
Ze względu na swoje poglądy, Peterson przypadkowo został idolem uciśnionych „przegrywów”, którzy mają pretensje kobiet, za to, że te nawet na nich nie spojrzą. Ba! Incele twierdzą, że seks im się należy jak psu buda. Z wiadomych względów psycholog jest znienawidzony przez feministki, które uważają, że stworzył potwora – internetowych zwyrodnialców.

„W swoich wypowiedziach Peterson twierdzi, że męskość kojarzona jest z porządkiem, a kobiecość z chaosem, że społeczeństwo opiera się na uniwersalnych narracjach starych jak mity, na hierarchiach, które powinny być nienaruszalne. Tysiącami słów Peterson wyjaśnia, że mężczyzna jest bardziej kompetentny i dlatego kobiety powinny się podporządkować” – napisała w emocjonalnym artykule „Internet właśnie wypromował faceta, który mężczyzn-nieudaczników zamienia w morderców kobiet” Ewa Lalik. Dodajmy, że sam Jordan Peterson jest za równouprawnieniem, ale rozumianym jako równość szans, a nie rezultatów.

Jordan Peterson jest autorem bestsellerowej książki „12 zasad na życie”. Przyniosła mu dodatkowy rozgłos, ale i kolejną łatkę: coacha i trenera motywacyjnego. Jak sam tytuł wskazuje, są w niej opisane i wytłumaczone zasady, którymi powinniśmy się kierować w życiu. One również pokazują jak nieoczywiste są jego poglądy.

12 zasad na życie według Jordana Petersona (luźne tłumaczenie)
1. Stój prosto z wypiętą piersią.
2. Traktuj siebie jak osobę, której chciałbyś pomóc
3. Przyjaźnij się z ludźmi, którzy chcą twojego dobra
4. Porównuj się ze sobą, którym byłeś wczoraj, a nie z inną osobą
5. Nie pozwól swoim dzieciom zachowywać się tak, żebyś je potem znielubił
6. Szukaj tego, co ma sens, nie tego, co wygodne
7. Przyjmij założenie, że osoba, z którą rozmawiasz, może wiedzieć coś, czego ty nie wiesz
8. Mów prawdę, a przynajmniej nie kłam
9. Bądź precyzyjny, kiedy mówisz
10. Posprzątaj w mieszkaniu, zanim zaczniesz krytykować świat
11. Nie dręcz dzieciaków, które jeżdżą na desce
12. Pogłaszcz kota, gdy go spotkasz na ulicy

Polskie wydanie książki ukaże się pod koniec wakacji i jestem niemal pewien, że i nad Wisłą będzie rozchodzić się jak świeże bułeczki.

– Krytycy nazywają go mizoginem i zwyczajnym coachem. Oba te zarzuty są fałszywe. Ale tu Peterson świetnie broni się sam. Odnośnie do zarzutu pierwszego polecam obejrzeć słynny już wywiad, którego udzielił brytyjskiej telewizji Channel 4. Odnośnie do zarzutu drugiego, proszę zapoznać się z dowolnym jego wykładem o tematyce motywacyjnej. I dopiero wówczas wyrobić sobie własne zdanie. Nawiasem mówiąc, w książce „12 zasad na życie”, która ukaże się w Polsce pod koniec lata, na co drugiej stronie są odniesienia do publikacji naukowych. W przypisach aż się od nich roi. Czy to jest standardem w książkach o motywacji i rozwoju osobistym? – pyta retorycznie Krzysztof Zuber. – „12 zasad na życie” to wartościowa książka, która skłania do refleksji, porusza i bawi. Zamiast polegać na opiniach z drugiej ręki zachęcam do zapoznania się z poglądami Petersona podczas lektury tego, co faktycznie wyszło spod jego pióra”.

Peterson jest, można powiedzieć, anty-coachem, bo chorując na depresję, ma bardziej realistyczne i pesymistyczne nastawienie do życia wynikające z własnego doświadczenia. Wszyscy gonimy za złudnym szczęściem pompowanym w kolorowych artykułach o ludziach, którzy odnieśli sukces. Psycholog z Kanady twardo stąpa po ziemi i to przemawia do tłumów bardziej niż „jesteś zwycięzcą„. Te fragmenty jego niezwykle skomplikowanej i rozbudowanej filozofii przywodzą mi na myśl twórczość Michela Houellebecqa.

Nie zawsze trzeba się zgadzać z Jordanem Petersonem, ale trudno nie przyznać racji światopoglądowi filozofa, który streścił „Guardian”: „Życie jest tragiczne. Jesteś maleńki i pełen wad, ignorancki i słaby, a wszystko inne jest ogromne, skomplikowane i przytłaczające. Kiedyś chrześcijaństwo było bastionem przeciw tej przerażającej rzeczywistości. Lecz Bóg umarł. Od tego czasu obronę stanowiła albo ideologią – przede wszystkim marksizm, faszyzm, albo nihilizm. Prowadzą one – i doprowadziły w XX wieku – do katastrofy.

Szczęście jest bezsensownym celem. Nie porównuj się z innymi ludźmi, porównuj się z tym, kim byłeś wczoraj. Nikt nie ucieknie przed niczym. Nigdy. Więc bierz odpowiedzialność za własne życie. Kształtujesz swój własny świat, nie tylko metaforycznie, ale także dosłownie i neurologicznie. To przesłanie jest tym, co próbują nam przekazać wspaniałe historie i mity od początku cywilizacji”.

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. Damian O. napisał(a):

    To reklama przekładu książki, która będzie dokonana przez Krzysztofa Zubera i wydawana przez Fijorr Publishing? 🙂

    „Życie jest tragiczne. Jesteś maleńki i pełen wad, ignorancki i słaby, a wszystko inne jest ogromne, skomplikowane i przytłaczające. Kiedyś chrześcijaństwo było bastionem przeciw tej przerażającej rzeczywistości. Lecz Bóg umarł. Od tego czasu obronę stanowiła albo ideologią – przede wszystkim marksizm, faszyzm, albo nihilizm. Prowadzą one – i doprowadziły w XX wieku – do katastrofy.

    Szczęście jest bezsensownym celem. Nie porównuj się z innymi ludźmi, porównuj się z tym, kim byłeś wczoraj. Nikt nie ucieknie przed niczym. Nigdy. Więc bierz odpowiedzialność za własne życie. Kształtujesz swój własny świat, nie tylko metaforycznie, ale także dosłownie i neurologicznie. To przesłanie jest tym, co próbują nam przekazać wspaniałe historie i mity od początku cywilizacji”.

    Przeanalizuję ten tekst w celu stwierdzenia, że jest bezsensowny:

    Pierwsze zdanie: jest nieprawdziwe, bo w życiu występują wydarzenia radosne.

    Drugie zdanie: Jestem maleńki w porównaniu ze słońcem, a olbrzymi w porównaniu z mrówką. I co z tego? Chyba, że chodzi o inną wielkość, jeśli tak, to jak; a jeśli jakąś inną to i tak są mniejsi i więksi.
    Nie jestem pełen wad – niech ten Pan wymieni te wszystkie wady.
    Nie jestem ignorancki.
    A jeśli chodzi o słaby to podobnie jak bycie maleńkim.
    Nie jest prawdą, że wszystko inne jest ogromne, skomplikowane i przerażające…

    Jeśli chodzi o drugi paragraf; to da się przed czymkolwiek uciec – naprawdę. Przed psem na przykład.

  2. Jan M. Fijor napisał(a):

    Dziękuję za zwrócenie uwagi.
    Myślę jednak, że Jordan/Krzysztof mają rację. Wyjaśnię to później. Jestem zajęty innymi sprawami teraz.

    Ukłony

  3. fijorrpublishing napisał(a):

    Panie Damianie,

    Proszę mieć na uwadze, że przytoczony przez Pana fragment to nie słowa Jordana Petersona, lecz kiepska, trzeba przyznać, interpretacja jego przekazu dokonana przez autora artykułu.

    Sam Peterson wyraża się w sposób logicznie spójny 😉
    Na kanale „Wojna idei” na Youtube znajdzie Pan sporo fragmentów jego wykładów opatrzonych polskimi napisami.

    A tutaj jest jego ciekawy wykład z polskim lektorem:
    https://www.youtube.com/watch?v=kovBGDM8ssw&t=2s

    Polecam.
    KZ

  4. KLip napisał(a):

    Typowo pod millennialsów. Mieszanka motywacyjnych sloganów rodem z korporacji i prawicowych doktryn które zyskały popularność po 2015 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *