piketty

Równość i niesprawiedliwość, czyli dlaczego Piketty nie lubi bogatych

chat-dymki
5
  • Autor: Robert Gwiazdowski
  • Tłumaczenie:
  • ISBN: 978-83-64599-37-8
  • Strony: 228
  • Cena: 30 zł (cena hurtowa)
Zamów

pikettyRozmaite zagadnienia ekonomiczne na przemian zyskują i tracą na popularności w zależności od aktualnych polityczno-intelektualnych nastrojów. Obecnie, w dyskusjach na temat gospodarki, na absolutnym topie jest „problem” nierówności społecznych, o których znów zrobiło się głośno po publikacji książki o kontrowersyjnym tytule Kapitał (ze skromnym dopiskiem „w XXI wieku”), autorstwa Francuza, Thomasa Piketty’ego.

Piketty, którego rodzice byli Trockistami (choć deklarują, że zmienili poglądy polityczne zanim narodził się młody Thomas), reprezentuje typową dla współczesnych socjalistów postawę: Jako że poprzeć socjalizmu wprost nadal nie wypada, przyznaje on wyższość gospodarki rynkowej nad centralnie planowaną. Po tym jednak dodaje, że wolny rynek ma niestety pewne wady, które wymagają interwencji państwa. Następnie przedstawia rzekome zawodności rynku, proponuje „postępowe” reformy i…

I wychodzi z tego wszystkiego system, który z wolnym rynkiem ma niewiele wspólnego, za to z socjalizmem – wiele.

Piketty wyjątkowo nie lubi bogatych. Generalnie uważa, że mają za dużo i chciałby im trochę pozabierać. Tym bardziej, że – jego zdaniem – bogactwo bogatych hamuje rozwój gospodarczy i przyczynia się do ludzkiej biedy. Neguje tym samym prawo Saya, że każda podaż ma swój popyt i tworzenie bogactwa samo w sobie wytwarza popyt ze strony tych, którzy je współtworzą.  Kwestie takie jak tworzenie bogactwa czy produktywność nie mieszczą się w kręgu jego zainteresowań. Całkowicie pomija związek rozkładu bogactwa z procesem jego produkcji. Wkracza w sytuację zastaną – bogactwo istnieje, a jego rozkład jest bardzo nierównomierny – i oferuje swoją wizję lepszego świata. Pytania skąd to bogactwo się wzięło i dlaczego jego rozkład wygląda tak, a nie inaczej w ogóle nie zadaje. 

Na szczęście zadaje je Robert Gwiazdowski w swojej najnowszej, niezwykle interesującej i błyskotliwie napisanej książce, którą z dumą prezentujemy. Odpowiedź Autora, którą podpiera on szczegółowymi danymi i statystykami, zdejmuje z nierówności społecznych swoistą aurę mistyczności, która sprawia, że duża część społeczeństwa za ich przyczynę uznaje „spisek bogatych”.

Otóż prawda jest taka, że równość i nierówność mają charakter moralnie neutralny, zaś przyczyn nierówności na świecie było i jest multum, a co najważniejsze – nierówności pełnią bardzo ważną, korzystną rolę w rozwoju gospodarczym i poprawie standardu życia.

Więcej (i zapewne w ciekawszy sposób) opowie Państwu o tym profesor Robert Gwiazdowski.

Polecamy!


Fijorr Publishing.

Udostępnij mądry artykuł!

Komentarze

  1. mnm pisze:

    czy będzie ebook?

  2. Leon Orlikowski pisze:

    W związku z tekstem Sebastiana Stodolaka:”Gaśnie gwiazda Piketty’ego” (Dziennik Gazeta Prawna, 26-28sierpnia 2916) Informuję, iż już w ub. roku wykazałem, że tzw prawo Piketty’ego jest laicką bzdurą! Oto fragment z tekstu: „Rafał Woś versus Witold Gadomski”: Ponieważ Piketty sformułował swoje „fundamentalne prawo kapitalizmu”; s>r intuicyjnie a nie w sposób analitycznie zdefiniowany oraz zweryfikowany, zróbmy to za niego:
    Stopa oszczędności s = S/Y, gdzie S – wartość oszczędności, Y – wartość dochodu.
    Stopa/tempo wzrostu dochodu g = dY/Y, gdzie dY to przyrost dochodu, Y – jak wyżej.
    Po dokonaniu odpowiednich podstawień do intuicyjnej formuły Piketty,ego otrzymamy następujące wyrażenie:
    S/Y > dY/Y.
    oraz po odpowiednim przekształceniu tego wyrażenia formuła Piketty,ego przybiera ostateczną postać: S>dY i S:dY>1, S:dY to po prostu kapitałochłonność przyrostu dochodu. Wskaźnik ten wzrasta, gdy podnosi się stopa wzrostu dochodu!
    Z ostatniego wyrażenia wynika, że intuicyjna formuła Piketty,ego nie reprezentuje długoterminowego stosunku kapitału do dochodu, a wartość ogólnych oszczędności realizowanych ze strumienia bieżącego dochodu do przyrostu tego strumienia dochodu. Z kontekstu we fragmencie tekstu, w którym eksponowana jest formuła, wynika, że Piketty utożsamia, zrównuje oszczędności realizowane z krajowych dochodów z wartością zrealizowanych w tym kraju inwestycji. Gdyby tak było, to formuła Piketty’ego faktycznie określałaby krańcową kapitałochłonność dochodu, a nie długoterminowy stosunek kapitału do dochodu, jak twierdzi Piketty. W realnej gospodarce wartość krajowych oszczędności rzadko pokrywa się z wartością krajowych inwestycji. Z reguły w krajach rozwiniętych wartość dokonywanych oszczędności z bieżących dochodów jest większa od wartości realizowanych inwestycji w tych krajach. Powstające w ten sposób nadwyżki kapitałów są eksportowane do krajów o gospodarkach wschodzących. Właśnie dzięki temu eksportowi kapitałów z krajów bogatych do biednych, te ostatnie coraz szybciej doganiają te bogate.Ekonomiści ze szkoły austriackiej mają w pełni rację, że Piketty nie rozumie, o czym pisze, bo po prostu nie rozumie pojęcia kapitału. Taki błąd może przytrafić się tylko dyletantowi, a nie rzetelnemu badaczowi, który rzekomo za swą książkę „Kapitał w XXI wieku” pretenduje do Nagrody Nobla?! LO

  3. henk pisze:

    Panie Janku, może warto zainwestować i wysłać jeden egzemplarz książki Roberta Gwiazdowskiego na Żoliborz? Może taka inwestycja się zwróci, mam nadzieję że pan Robert zawarł w niej przekonujące argumenty 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=7RnQ2VwP_UQ

  4. […] Roberta Gwiazdowskiego "Równość i (nie)sprawiedliwość. Dlaczego Piketty nie lubi bogatych?" (http://www.fijor.com/blog/2016/08/25/rownosc-i-niesprawiedliwosc-czyli-dlaczego-piketty-nie-lubi-bog…). W trakcie spotkania poruszone zostaną tematy przyczyn nierówności społecznych i sposobów […]

  5. fijorrpublishing pisze:

    Chwilowo nie przewidujemy. Nawet jeśli ktoś się już przyzwyczaił do czytników, dla tej książki warto zrobić wyjątek. Nie jest dużych gabarytów, ręce nie będą bolały. Jeśli coś może boleć po lekturze to głowa po wybiciu z niej resztek egalitarystycznych ciągotek.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *